zycie od weekendu do weekendu

Zyje od weekendu do weekendu, najpierw marzylem zeby skonczyl sie remont, teraz mysle o tym zeby skonczyly sie wszystkie wizyty i rewizyty u znajomych.

Weekend spedzilem u R na parapetowie, ktora odbyc sie powinna jakies 2 lata temu, ale nigdy nie bylo okazji. Skonczylismy swietowac grubo po czwartej nad ranem a ja zalowalem ze nie moge wrocic do siebie do domu i wyspac sie we wlasnym lozku. Rano kac gigant a musialem jeszcze jakos wrocic do Wroclawia.
Kolega M zostal do niedzieli i z tego co sie dzis dowiedzialem niezle cos mu zaszkodzilo…
Wiedzialem, ze aktorzy nie grzesza inteligencja, ale zeby mieli tak slaba glowe…

W niedziele dogorywalem, nie poszedlem na rower, ani do rodzicow na obiad, za to odwiedzil mnie Mr Diabolique i dzialo sie oj dzialo…

W piatek przylatuja Kap i Ryan i zostaja caly weekend – planujemy wieczor kawalerski w Pruderii.

Za tydzien z Wiednia w odwiedziny ma przyjechac do mnie Leo – jeszcze nie potwierdzil przyjazdu, ale obawiam sie ze nie bedzie trzeba go dwa razy zapraszac…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz