Dublin – dzień 2 c.d,

Wieczorem Valerie zarezerwowała dla wszystkich stolik na Diep la Shaker. Już sama nazwa brzmiała cudownie egzotycznie.

Niechcąco zaliczyłem piękną wpadkę spóźniając się dobre pół godziny. Zarezerwowana na 19:45 taksówka długo nie przyjeżdżała a potem kierowca krążył ze mną po połowie Dublina szukając właściwego adresu. Szczęście w nieszczęściu dostało mi się miejsce obok Sangety (pani boss) i już sama ta sytuacja wymuszała rozmowę miedzy nami. Czułem się bardzo dopieszczony towarzysko i brylowałem najlepiej jak potrafię. Na bankiet zaproszono też osoby, których wcześniej nie widziałem a i tak czułem się jak w swoim żywiole.

Gritt z Niemiec nie żałowała sobie wina co w efekcie pomogło jej się tylko otworzyć, początkowo w przenośni a potem zapewne też dosłownie. Przypadkiem zjawiłem się przy niej we właściwym miejscu we właściwym czasie i potem już tylko odcinałem od tego kupony słuchając kto, co, kiedy, jak, dlaczego – same najświeższe ze świeżutkich plotek. Od razu przypomniał mi się ktoś z poprzedniej firmy i jej niewyparzony język…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s