Golenie się nad zlewem gdzie są dwa krany, osobny na zimną i gorącą wodę nie jest najłatwiejszą sprawą. Trochę musiałem się nakombinować nim udało mi się znaleźć sposób na ten cud techniki.

Śniadanie nie stanowiło praktycznie żadnej niespodzianki, wprawiony po bojach w Yorku wiedziałem czego mogę się po nim spodziewać. Zapachy rozgotowanej fasolki pierdziolki, pieczonego mięcha i tostów rozchodziły się po całej jadalni dlatego szybko się uwinąłem by mieć tę wątpliwą przyjemność za sobą. Nie zdziwiło mnie też to, że połowę obsługi hotelu stanowili Polacy. Pierwsze wrażenie w biurze to wiek ludzi z którymi będę pracował. Wszyscy podchodzili mi pod 40tke, wyglądałem przy nich jak smarkacz, który ma zadanie nic nie mówić tylko patrzeć i przysłuchiwać się ich rozmowom. Wydawali się być zdziwieni gdy zadawałem pytania i rozumiałem tematy, które poruszali. Nie wiem jak mnie odebrali, ale na wejściu postawiłem sobie za cel by bez zbytniej natarczywości przez cały dzień uczestniczyć w ich dyskusjach, nie potrafiłbym siedzieć jak słup soli. Pierwszy dzień w pracy określiłbym jako kurtuazyjną wymianę zdań. Myślałem ze jeśli tak ma być już zawsze to szybko zacznę żałować swojej decyzji. Śliczna Polka pracująca na recepcji od początku zwracała się do mnie per pan jakby bała się oskarżenia o pouchwalanie się. Zaryzykowała dopiero gdy sam ja zaczepiłem.
