Staram sam siebie przekonać, że lepiej nie trwać za wszelką cenę w samotności. Dzień, tydzień pobyć samemu ale potem lepiej wyjść do ludzi, nie tkwić za wszelką cenę w samotności. Nie nastawiam się, że wszyscy będą mi oddani i zawsze znajdą odpowiednie słowa bo to niemożliwe.
Razem z Rosa i Pamela poszliśmy w czwartek na koncert zespołu Probabilistic Casuality, w którym gra nasz kolega z biura. W środę Dirk niespodziewanie wręczył mi zaproszenie i postanowiłem zrobić z niego użytek. Po mimo zmęczenia po całym długim dniu ślęczenia nad laptopem, prosto po pracy poszedłem do galerii Ono i nie żałowałem tej decyzji.
Później leżąc w łóżku w domu próbowałem popatrzeć obiektywnie na nową sytuację, w której się znalazłem. Pracuję w zawodzie, w Szwajcarii, mam interesującą pracę w międzynarodowym koncernie, wynajmuję ładne, umeblowane mieszkanie w dobrej dzielnicy, niczego nie muszę sobie tutaj odmawiać. Nawet jeśli miałoby się to wkrótce skończyć to i tak tylko zyskam, bo mam dom, do którego mogę wrócić i pracę, którą w Polsce prędzej czy później znajdę.
Kilkakrotnie na głos powtarzałem sobie że jestem szczęściarzem…
Szefowa nie czepiała się mnie już później. Może jej przeszło, może zajęta była czymś innym. W tym tygodniu od środy jest na konferencji controllershipu więc jest szansa że w biurze też będzie luźniej.
Zaczynam na nowo organizować swoje życie, po dwóch tygodniach wreszcie rozpakowałem torby i puste wsadziłem do szafy, postanowiłem tutaj zostać i spróbować. Zrobiłem wreszcie pranie, a w Coopie zaopatrzyłem się w najpotrzebniejszą chemię, dodatkowe wieszaki, jedzenie na cały najbliższy tydzień, na skrzynce pocztowej przykleiłem swoje nazwisko. Wciąż trochę dziwi mnie szwajcarskie podejście do segregowania śmieci. W piątek ktoś zostawił mi szpulę sznurka do wiązania makulatury. Nie wiem czy była to Ursula czy może któryś z sąsiadów pomyślał za mnie. W przewodniku który od niej dostałem naliczyłem 40 różnych rodzajów odpadów podzielonych alfabetycznie i sposobów na ich pozbycie się.
Rodzice odpoczywają na południu Hiszpanii, matka odwiedzi mnie w sierpniu a we wrześniu brat, w październiku polecę do Polski a potem zaraz na święta. Zaczynam na nowo planować i dobrze mi z tym, to dobry znak bo znowu mam swoje cele. Jeśli kiedyś poczuję że nie daje rady spakuje walizkę i pojadę gdzieś daleko, spełnić swoje marzenie zobaczenia jakiegoś odległego zakątka świata.

to rozumiem: saber jaki funkcjonował w moich wyobrażeniach dotychczas;-) powodzenia.