Lucerna – dzień 43

Wczoraj rano przyjechała do mnie matka. Jak zakładałem jej wizyta ma charakter na pograniczu kontroli i inspekcji. Nie przeszkadza mi to ani nie irytuje bo przywiozła mi polskiej kiełbasy, kabanosy i butelkę żubrówki a takich frykasów nie dostałbym tutaj za żadne pieniądze. Wcześniej musiałem się nasłuchać jak to schudłem, że znowu zgoliłem sobie włosy na zero, że kiedyś zabije sie jak będę tak jeździł na moim rowerze i jakie pomysły to ona ma na przemeblowanie mojego mieszkania, które naturalnie zaraz zaczęła urządzać po swojemu Przyjechał także mój długo wyczekiwany rower z całym osprzętem więc jak tylko zdejmą mi szwy zamierzam poważnie zająć się rowerowymi eskapadami. Pierwszy dzień spędziliśmy zwiedzając miasto i sklepy gdzie wkółko powtarzała jak tutaj jest drogo (a jak niby ma być przeciez to Szwajcaria…)potem na balkonie w cieniu markizy, wlewaliśmy w siebie wino i wpychaliśmy w siebie niesamowite ilości najbardziej śmierdzących pleśniowych serów. Byłoby cudownie miło gdyby matka nie wykorzystała sytuacji i nie zaczęła swojego przesłuchania pt. która laska aktualnie startuje do mnie w biurze, która się we mnie kocha, kiedy sie ustatkuję i jak wydam swoje ciężko zarobione tutaj pieniądze bo ona widziała już piękne mieszkania na jednym z nowych osiedli na obrzeżach Wrocławia które na pewno by mi sie spodobało i byłoby cudownym domem dla mnie, mojej żony (jakiejś księżniczki) i dzieci… Uśmiechałem się i przytakiwałem głową myśląc w głębi serca: po moim k…a trupie.

W niedzielę pojechaliśmy do Lucerny, była ładna pogoda i szkoda byłoby spędzać taki dzień w domu.

Lucerna jest zupełnie inna niż moja pożal się Panie Boze stolica. Ładnie położona, pełna młodych ludzi, turystów i życia.

Berno to zapyziałe miasto w którym nic sie nie dzieje a po ulicach chodzą emeryci i renciści…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Lucerna – dzień 43

  1. madi pisze:

    jadzia rules;-)

  2. van pisze:

    A ja nie mam wymowki dla mamy…bardziej dla ojca! Martwi sie o mnie, wiem od siostry. Wiesz, 25 lat, ciagle sama, z daleka od mamy taty, na tzw „wlasnym” tu i teraz….No ale co ja moge? Zaden mnie nie chce…tzn ten, ktorego ja moglabym chciec! Ale coz….zadna ze mnie ksiezniczka, czasami tylko zachowuje sie jak ksiezna! 😉

    Buzka Saberku

Odpowiedz na madi Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s