Dublin – dzien 1

Ucieszylem sie na ten wyjazd bo to zawsze jakas odmiana od szwajcarskich landszaftow. Zorganizowaalem sobie podroz tak, by w niedziele wieczorem spotkac sie z kolega z dawnej pracy i razem wyskoczyc na piwo do pubu.

Wczesniej wypadalo przygotowac sie do tego wyjazdu, bo nie jechalem tam turystycznie, ale w tygodniu byly wazniejsze rzeczy, dni mijaly i co wieczor przed pojsciem spac obiecywalem zajac sie tym jutro, ale albo nie znajdowalem w ogole czasu albo wypadalo mi cos lub ktos albo po prostu akurat cos przyjemniejszego bylo na widoku…

Moj ragazzo mnie rozczula. Spotkalismy sie w czwartek u niego w domu na kolacji. Specjalnie dla niego wyszedlem tego dnia wczesniej z pracy. Najpierw przyjechal mnie odebrac a zanim zdazylismy do niego dojechac umowilisimy sie juz na sobote. Marco zaproponowal mi bym sie do niego wprowadzil po tym jak, jego zdaniem, przypadlem do gustu jego kotu. Jako niespodzianke zainstalowal w domu kablowke z TV Polonia. Katem oka ogladalem powtorke 1478 odcinka Klanu co chwila slyszac jak Marco probuje powtarzac uslyszane w tv slowa.

Dublin. Nie chcialbym mieszkac w tym miescie. Odstrasza mnie tam ten niezorganizowany tlum na O’Connell, te wszytskie stare, obdrapane i jakby brudne budynki. Podoba mi sie typowo angielska architektura lubie atmosfere pubow, ale nie potrafie pozbyc sie zludzenia ze wszytsko wokol jest pokyte bardzo starym brudem, jakby niedomyte, zdezelowane, dziala albo trzyma sie na slowo honoru i zaraz tak naprawde runie komus na glowe…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s