Berno – dzień 89

Wieczór spędziliśmy razem u niego w domu. Przyniosłem butelkę czerwonego wina i mały prezent dla jego kota. Uważam to za głupotę, ale wewnętrzny głos podpowiedział mi, że powinienem się odpowiednio starać i może nawet szukać sojuszników co by ta nasza znajomość z Marco przetrwała dłużej niż 2 tygodnie.
Zero przyjął mój prezent, ale nie był zbyt wylewny w okazywaniu radości. Myślałem że zamacha ogonem, zamruczy albo będzie się łasił, ale to chyba tylko psy tak potrafią.
A może usłyszał jak nazwałem go jebanym sierściuchem jak umaczał swój ogon w sosie pomidorowym z mojego talerza a potem cały wytarł się w moje spodnie.
Musiałem je zdjąć żeby nie było plam.
Żeby było mi raźniej Marco zrobił to samo i tak sobie siedzieliśmy w samych gaciach i skarpetkach, w salonie, na podłodze, oparci o sofę, w oświetleniu jednej nocnej lampki, słuchając płyt, dopijając wino i rozmawiając.
Marco lubi Jopkową – okazało się że ma jej dwie płyty i bardzo lubi jej słuchać. Nie wiedział nawet, że jest z Polski.
Śmiał się tylko gdy zauważyłem jak nieprawdopodobna sytuacja nam się zdarzyła: Polak i Włoch, dwoje ledwo się dogadujących obcokrajowców, słuchających polskiej muzyki w Szwajcarii.

I nie byłbym tym łajdakiem, za jakiego wiele osób mnie słusznie uważa, gdybym mu gola nie strzelił na koniec – sam się prosił zdejmując te spodnie a potem jeszcze uwodząc tym swoim Italiano soriso. Uwielbiam ten jego szorstki język…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s