Rano obudził się pierwszy, wstał, rozsunął wielkie okiennice. Do pokoju wpadły promienie słońca i rozniosły się dźwięki ulicy. Jak zauważył że pól śnięty otwieram jedne oko z radosną miną ryknął ‚Nessun dorma’ w wykonaniu którego nie sposób zapomnieć. Na sam jego śpiew wzdrygnęło mi ciało, w myślach przeszły mi ‚kurwa ja pierdole’ a potem zdzieliłem go przez głowę. Zaaranżowaliśmy potem sesje pod tytułem Wódz Długa Dzida wraca z polowania z ubitym łososiem na ramieniu i wita się ze swoją squaw.
Kocham Włochy za sklepy otwarte w niedziele!!! Nie udało mi się pozbyć mojego nawyku przeliczania wszystkiego: koszulka polo – pól pensji, buty z wytłoczonym logo – pensja, pensja czyli miesiąc pracy, marynarka w kratę – kilka miesięcy, kurtka – poł roku albo roczna emerytura mojej babci, ale ile tak można, w końcu kiedyś się przyzwyczaję. Włosi są najlepiej ubranym narodem w Europie, wyglądają jakby lans mieli wpajany od maleńkości, który potem zostaje w nich bez względu na wiek.
Jego zwyczaj śpiewania arii z oper, podczas prowadzenia auta, kiedy ja podziwiam widoki, próbując się zrelaksować, czasem mnie rozwala, nie wiem, jak mu to powiedzieć, żeby jednak przestał, im bardziej to w sobie tłumię, tym bardziej mnie to jego śpiewanie denerwuje, nic jednak nie mowie, nie chce go tym dotknąć czy zranić, śpiewanie jest dowodem ze on akurat ma dobry humor. Na razie nie ma miedzy nami dąsów, fum, unikania spojrzenia, wszystko pokryte jest skorupa grzeczności.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
amore,
podróże,
włochy. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.