Paryż – Dublin

Pobyt w Paryżu śmiało mogę zaliczyć do udanych.
Jeszcze przed wyjazdem na samą myśl o moich francuskich kolegach jakoś nie tryskałem radością żeby ich poznać.
Po ilości maili, które między sobą wymieniliśmy a szczególnie ich treści, wiedziałem, że różnimy się co najmniej oczekiwaniami, że na spotkaniu wysuną listę zadań, których nie dam rady spełnić, okraszą mnóstwem uwag i narzekań aż odechce mi się pracować. No i miło się rozczarowałem.

Mariannick okazała się bardzo fair, większość wręcz sama oferowała mi swoją pomoc.
Zaliczyłem dwie kolacje służbowe, które nie były tymi z kręgu tzw. kolacji formalnych czyt. nudnych, na których każda kolejna minuta wydaje się wiecznością. Rerali jak to oni potrafią, ale bawić potrafili się nie gorzej od Włochów, wychwalając swoją narodową kuchnię i te maciupeńkie porcje.
W niedzielę po przylocie miałem fajrant, całe popołudnie i wieczór spędziłem spacerując po Montmartre, to samo w poniedziałek, bo wolne zrobiłem sobie już o 16. Starałem się zapamiętać jak najwięcej z tych chwil – przecież nie będzie nas drugi raz.

Mariannick poleciała mi hotel w centrum, stylizowany na art deco, który na pewno zasługuje na miano oryginalnego, ale jakby przygnębia swoim wystrojem.
Chętniej wolałem spędzać wolny czas łażąc bez celu, niż siedzieć sam, zamknięty w pokoju w otoczeniu tych wszystkich ciemnych, smutnych, masywnych i jakby upiornych przedmiotów.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Paryż – Dublin

  1. saber pisze:

    a ja w wolnych chwilach lubie ogladac ptaki

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s