Berno – Wiedeń

Mieliśmy zaplanowany wspólny urlop, z którego nic nie wyszło. Bylem już prawie zdecydowany odwołać swój, ale wygrał rozsądek. Potrzebuje tych kilku dni żeby odpocząć. Wyjazd do Wiednia wydał mi się fajną okazją do przedłużenia pobytu o kilka dni.
Szwajcaria szaleje na punkcie EURO, na ulicach jak nigdy widać tłumy turystów, pozamykano niektóre ulice i zmieniono ruch, sklepy są czynne dłużej i nie przeszkadza nikomu, że od kilku dni wciąż leje.

Poznałem swoją nową szefową (trzecia odkąd zacząłem tutaj pracę) i jak na razie mogę być spokojny.

R. odeszła z pracy ku ogromnemu zadowoleniu większości. Przez ostatnie dni była nieznośna z objawami klasycznego syndromu niedopchania. Zraziła do siebie parę osób, których uważała za sobie bliższych. Złożenie wypowiedzenie jeszcze przed znalezieniem nowej pracy, zrezygnowanie z najmu mieszkania przed znalezieniem nowego, brak jakiegokolwiek planu to jej najgłupsze wyczyny, o których huczało całe biuro. Zauważyłem, że odkąd ludzie zaczęli się od niej odwracać ona przestała prosić o pomoc. Przyjęła taktykę ‚informowania , że trzeba jej pomóc’ w obawie, że usłyszy stanowcze ‚nie’.
Kilka dni temu zakomunikowała mi, że wprowadzi się do mnie na kilka dni, kiedy będę w Londynie. Na pierwsze ‚nie’ w ogóle nie zareagowała, udała że nie słyszy gdy powtórzyłem, dopiero gdy zmieniłem ton na stanowczy zapytała dlaczego nie?
Poczuła się dotknięta, gdy dotarło do niej, że nie zamierzam się przed nią tłumaczyć.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz