Poznań – miasto doznań.
…niestety za pieniądze i na dodatek trzeba importować ze stolicy.
Gdy samolot zbliżał się do lądowania na Ławicy pomyślałem „ale ta Polska jest rzeczywiście ładna” a nigdy wcześniej nie miałem podobnych myśli. Sympatyczne dziewczyny w Sheratonie dwoiły się żeby dogodzić klientom, ale pewnie snuły już w myślach plany wyjazdu do Anglii albo Irlandii.
Przypadkowo wybrany dentysta okazał się gawędziarzem i fanatykiem własnego zawodu a w związku z tym, ze uwielbiam takich ludzi to zapowiedziałem się u niego znowu na jesień.
Polska choć upalna, byle jaka i nieznośna obudziła we mnie sentymenty i dziwne uczucie nostalgii.
M sprzedał akwarium, które kupiliśmy 2 miesiące temu. Najbardziej żal nam rozstania z Rocco, który nie potrafił przepuścić żadnej rybce.
Niezaplanowane służbowe wyjazdy wreszcie przestały być uciążliwe dzięki pokładanemu we mnie zaufaniu mojego banku.
W pracy szykują się zmiany, ale na razie okazuje umiarkowany optymizm i za bardzo się nie emocjonuje.
Wczoraj szefowa wręczyła mi premie. Przewodniki już zakupione a miejsca warte zobaczenia zafiszkowane.
Za miesiąc zabieram M na wakacje do egzotycznego Kind Villa Bintang.

dobrze że M sprzedał akwarium. po cholere ci złota rybka, ty i tak sie w czepku urodziłeś:):):)