przygód ciąg dalszy

W Isfahanie korzystając z wolnego popołudnia wybraliśmy się na lokalny bazar. Wśród na w pół zakrytych, jednakowo na ciemno ubranych Irańczyków, w moim kolorowym polo wyglądem jak przybysz z innej planety. Podobnie mój brat w swojej jaskrawo niebieskiej koszulce. Spacerując po suku kilka razy byliśmy zaczepiani czy aby się nie zgubiliśmy.

Uradowani uwagą, jaką niechcąco na siebie ściągaliśmy wróciliśmy pieszo do hotelu. Przed wejściem zobaczyliśmy masę kamer, światła reflektorów i ogólne zamieszanie. Cichaczem przemknęliśmy się pomiędzy tłumem ludzi gapiów, ostrożnie omijając niechlujnie porozrzucane plątaniny kabli, byle dostać się do hotelowej windy. W pewnym momencie zaczepił nas jakiś chłopak prosząc nas czy moglibyśmy wrócić do drzwi. Nie wiedziałem, co zrobiliśmy nie tak, ale nie chciałem dyskutować więc posłusznie cofnęliśmy się do drzwi wejściowych gorączkowo tłumacząc się, że jesteśmy gośćmi hotelu. Nasze zakłopotanie nie przeszło niezauważone, po chwili do rozmowy wtrącił się jeszcze jeden kruczoczarny facet z ekipy filmowej: – kręcimy reklamę hotelu i potrzebujemy zagranicznie wyglądających statystów. Na naszych twarzach pojawiło się wyraźne rozbawienie. Przeszliśmy się korytarzem jeszcze trzykrotnie żeby całe ujęcie wyszło dobrze… Na koniec sceny otrzymaliśmy gromkie brawa.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz