Dar es Salaam – dzień 3

Przemieszczając się po Tanzanii w klimatyzowanym aucie z kierowca nie doświadczyłem prawdziwej Afryki, ale wcale nie czułem jakbym coś tracił. Nie świadczy to najlepiej o mnie ale prawda jest taka, że na biedę wole patrzeć z dystansu. Odrapane budynki, szmaty wiszące na odstających zewsząd częściach elewacji, kablach i drutach, a pomiędzy tym wszystkim brudne dzieci i ich rodzice.

Gdy dotarliśmy do portu ucieszyłem się ze do zorganizowania transportu wynająłem lokalnego przewodnika: dzikie tłumy, krzyki, przepychanie się byłyby ciężkie do opanowania. Ledwo udało się nam przecisnąć przez cale tłumy sprzedawców i naciągaczy. M przez cały czas nie spuszczał oka z naszych bagaży. Na pokładzie promu klasy ekonomicznej roztaczał się charakterystyczny zapaszek potu i gorąca, niektórzy pasażerowie podróżowali z żywym drobiem tudzież innym żywym inwentarzem. Jakiś dwóch facetów próbowało wyciągnąć ode mnie 20 dolarów za opłaty portowe. Temu jednemu dałbym nawet 100 gdybyśmy się odpowiednio dogadali…

Afryka jest slumsem, gettem, polem bitwy i miejscem umierania. Jedyne, co tu dobrze się rozwija to robaki i insekty, przenoszące choroby. Afryka coraz bardziej się cofa…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s