Berno – dzień 868

K w grudniu rodzi i nie wróci do pracy przed końcem kwietnia. V rozgląda się za nową pracą bo dwie baby szefowe dają jej mocno popalić co wpędza ją w nerwicę. Uświadomiłem sobie że gdy odejdą, zostanę w firmie sam – tylko one dwie są mi naprawdę bliskie.
Ostatnio gdy V po raz kolejny zaczęła rozwodzić się o potrzebie poszukania nowego zajęcia pomyślałem o M. bo przecież mógłbym w marcu złożyć wypowiedzenie, wrócić do Polski, z czystym kontem, bez kredytu, z oszczędnościami i całym zdobytym doświadczeniem. Zastanawiam się czasem jak mogłoby wyglądać moje życie w Szwajcarii gdybym nigdy go nie spotkał, jak inaczej mogłoby się wtedy potoczyć moje życie na emigracji. Z niedowierzaniem patrzę na swoją koleżankę, która co weekend pokonuje setki kilometrów by spędzić czas z rodziną – nie wiem czy sam potrafiłbym się na coś takiego zdecydować.
To musi być trudne żyć w zawieszeniu między dwoma krajami, ten odwieczny dylemat emigranta czy jest się wciąż tylko na wyjeździe czy stało się już emigrantem.
Z emigracją jest tak, że przychodzi czas, kiedy musisz zdecydować – albo zostajesz i układasz sobie życie tam, albo pakujesz się i wracasz, by budować życie w kraju. Nie da się żyć tak na pół, wiecznie wynajmowanym mieszkaniu, gdzie nic nie jest twoje, prócz kilku ciuchów.
To że mam w Polsce dom, mieszkanie, rodziców i przyjaciół daje mi pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa bo mam do czego i kogo wracać, ale musze coś postanowić i przestać się w końcu miotać.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Berno – dzień 868

  1. m pisze:

    hmm dawno mnie tu nie było.. dobrze po x czasie wrócić, tylko cholera duże zaległości w lekturze mam do nadrobienia.
    pozdr.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s