pierwszy dzień świąt

W pierwszy dzień świąt odwiedziłem znajomych, których mam zwyczaju odwiedzać za każdym razem gdy jestem w rodzinnych stronach. Spotkanie z serii zakrapianych…
Najpierw jednak musiałem przerobić dzień świstaka i usłyszeć: usiądźże ze mną, posiedziałbyś z matka, cały rok jej nie widzisz, a jak przyjedziesz to zaraz nogi za pas bierzesz. Znowu miałem jakby 14 lat i nie wolno mi było wracać późno do domu. Nawet nie wiem kiedy zrobiła się 2 w nocy, wstałem do wyjścia i wtedy poczułem moc wlewanych w siebie drinków. Zamiast wrócić do domu i zaryzykować próbę otwierania po cichu drzwi poprosiłem taksówkarza żeby zabrał mnie do hotelu. Łatwiej przyszło mi w tym stanie wynajęcie pokoju w środku nocy i prosto z ulicy, niż tłumaczenie się matce gdzie się tak zrobiłem. Koleżanka z Radissona przeżyła lekki szok kiedy zobaczyła mnie rano, nie spodziewała się mnie tutaj przed niedzielą, ale szybko zrozumiała moje niedysponowanie i ucieszyła się nawet, że w tym stanie wybrałem jej hotel. W mgnieniu oka rozpoznała też czego mi potrzeba: sok ze świeżo wyciskanych grejpfrutów i alcazelcer postawiły mnie na nogi na tyle że w domu przywitali mnie jak gdyby nigdy nic.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz