w pociągu do Zurichu

W pracy straszne nudy, szefowej nie ma w biurze więc nie dostaję bojowych zadań, cały tydzień można by określić jako FIFO przychodziłem o 10 żeby o 15 pakować się do wyjścia. Codziennie liczyłem godziny do końca starając zając się czymkolwiek, z nudów wziąłem się za przeglądanie hoteli i resortów na Arubie, Bonaire, Antigui, Anquili, Kajmanach i Abaco, wieczorami w domu, leżąc w łóżku, tworzyłem zalegle prezentacje i notatki ze spotkań.
Na zewnątrz znowu śnieg, roztopy i plucha – udzielił mi się ten stan.
Dookoła koledzy i koleżanki obdarowywani są awansami a ja wciąż przed najważniejszą w tym roku rozmową z K.
Pakuje się do Londynu i Dublina więc następny tydzień też jakby już minął…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to w pociągu do Zurichu

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    Pozdrów Londyn ode mnie…
    bardzo lubię to miejsce…:))

  2. Nieznane's awatar saber pisze:

    a lubisz jakies inne jeszcze miejsca? To moze sie zabierzemy

  3. Nieznane's awatar sotion pisze:

    w Polsce – Sopot a za granica w niewielu miejscach byłem ale Londyn i Geteborg mi przypadły do gustu

  4. Nieznane's awatar saber pisze:

    w zeszlym roku bylem w Geteborgu przez kilka dni ale nie starczylo mi czasu zeby doswiadczyc to miasto. W kolko tylko praca…
    Bede musial to nadrobic

Dodaj komentarz