W pracy straszne nudy, szefowej nie ma w biurze więc nie dostaję bojowych zadań, cały tydzień można by określić jako FIFO przychodziłem o 10 żeby o 15 pakować się do wyjścia. Codziennie liczyłem godziny do końca starając zając się czymkolwiek, z nudów wziąłem się za przeglądanie hoteli i resortów na Arubie, Bonaire, Antigui, Anquili, Kajmanach i Abaco, wieczorami w domu, leżąc w łóżku, tworzyłem zalegle prezentacje i notatki ze spotkań.
Na zewnątrz znowu śnieg, roztopy i plucha – udzielił mi się ten stan.
Dookoła koledzy i koleżanki obdarowywani są awansami a ja wciąż przed najważniejszą w tym roku rozmową z K.
Pakuje się do Londynu i Dublina więc następny tydzień też jakby już minął…
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

Pozdrów Londyn ode mnie…
bardzo lubię to miejsce…:))
a lubisz jakies inne jeszcze miejsca? To moze sie zabierzemy
w Polsce – Sopot a za granica w niewielu miejscach byłem ale Londyn i Geteborg mi przypadły do gustu
w zeszlym roku bylem w Geteborgu przez kilka dni ale nie starczylo mi czasu zeby doswiadczyc to miasto. W kolko tylko praca…
Bede musial to nadrobic