londyńskie achy i ochy

BTS spodobało mi się bardziej niż w zeszłym roku, choć głównie dlatego, że miałem pełną świadomość i zrozumienie dla tego wydarzenia, wiedziałem po co tam przyjechałem, z kim chciałem się spotkać i porozmawiać i o co zapytać.
W zeszłym roku byłem jak ta delikatna muślinowa firanka na wietrze, bardziej zlękniony, zagubiony i cieszący się niemal z każdego choćby najmniejszego przejawu zainteresowania moją osobą. Tym razem było inaczej, lepiej czułem się kiedy to ja wybierałem sobie rozmówców i sypałem pytaniami jak z rękawa bez obawy że wyjdę na laika.
Większą wpadkę zaliczyłem kiedy przedstawiono mnie dyrektorowi linii Emirates, którego w rozmowach nazywano ”emirem”. Myślałem, że to imię a podczas bankietu wyszło, że tytuł.
Stoiska Qatar Airways i Emirates w tym roku znowu prześcigały się w pomysłowości zaprezentowania swojej oferty. Pierwsza klasa w najnowszych modelach Boeing 777 czy Airbus A380 posiada zamykane drzwiami prywatne apartamenty z minibarem i super luksusowym fotelem zamieniającym się w poziome łóżko, 23 calowym monitorem z imponującym system rozrywki pokładowej, serwowanymi 7 posiłkami z karty dań oraz pełną kartą win do wyboru na najdłuższych trasach.
Na romantyczny weekend gdzieś w Europie odkryłem hotel Missoni w Edynburgu.
Z wypracowanym przez lata wdziękiem słodkiego łajdaka postarałem się o przychylność ujmującej i atrakcyjnej dyrektor generalnej, której obiecałem spotkanie podczas pobytu w jej hotelu.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „londyńskie achy i ochy

  1. sotion pisze:

    będę czekać na relację z Edynburga

  2. saber pisze:

    jeszcze troche czasu uplynie nim sie tam wybiore.
    Najwazniejsze: musi zrobic sie cieplej i musze wybrac Festiwal ktory mnie zainteresuje. Byc w Edynburgu i nie widziec Festiwalu to jak byc w Nowym Jorku i nie zobaczyc Manhattanu

  3. sotion pisze:

    a który Cie interesuje?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s