nad polskim morzem

Możliwość spędzenia weekendu nad polskim morzem od tak po prostu jest jednym z ‘szaleństw’, na które bez żalu i nadwyrężania domowego budżetu mogę sobie czasem pozwolić. Dobrego nastroju nie odbierze mi ani konieczność wczesnego zerwania się z łóżka by zdążyć na pociąg, ani bomba na lotnisku w Rębiechowie, która zmusza pasażerów do pozostania w samolocie przez prawie godzinę nim pozwoli się im wysiąść, ani festiwale z powodu, których ceny hoteli wprost szaleją, ani nawet mgła nad Gdańskiem w dniu wyjazdu, która opóźnia mój powrót.

W Trójmieście bywałem kilkakrotnie, ale dopiero teraz zauważyłem jak bardzo Gdańsk swoją architekturą przypomina Amsterdam – włóczyłem się po mieście bez celu, zastanawiając się jak łatwo przywykłem do swoistej dostępności i bliskości Polski, budzenia się rano by 5 godzin później spacerować po sopockim molo.

Lubię wpadać do Polski na weekend, spotkać znajomych, spędzić razem czas, pójść na spacer, do kina, knajpy, kupić książkę, skrzyżować oddechy, bo wydaje mi się wtedy jakbym nigdy stamtąd nie wyjeżdżał.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s