moje idealne życie

Różnica między dawnym życiem a tym nowym sprawia, że doświadczam, częściej poczucia władzy i siły. Co rusz pojawia się wrażenie, że cały świat padł mi do stóp… Staram się wychwytywać kontrast między tym, co było a tym, co jest, bo często wywołuje on fałszywe przekonanie o własnej wielkości i nieomylności, wszystkie wydarzenia z życia interpretuje, jako potwierdzenie tego sukcesu i pompuje do granic możliwości moje ego. Za sprawą rodziców, wychowania, przyjaciół staram się pilnować i wkładam dużo wysiłku by nie umacniać przekonania o tzw. „własnej wspaniałości”, a co za tym idzie, postrzegania innych jako gorszych, mniej utalentowanych, mniej ważnych, amatorów, leni itd.
Jeszcze kilka lat temu obawiałem się, że moja zagraniczna przygoda sprawi, że samotność, do której nie jestem przyzwyczajony zacznie mi doskwierać bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że najsilniejsze przyjacielskie więzy się poluzują, że najdawniejszym, sprawdzonym znajomym i odwiecznym przyjaciołom rozmowa ze mną zacznie sprawiać kłopot, że poczuje że nagle stracili oni zdolność rozmowy bezinteresownej. Kilka tygodni temu we Wrocławiu, siedząc z przyjaciółmi w restauracji przestałem się bać tej myśli, nabrałem pewności, że nic się nie zmieniło, może tylko rozmawiamy na inne tematy, bo jesteśmy starsi.
Każdy człowiek na Ziemi szuka miłości. Generalnie wszystko się do tego sprowadza, żeby te sprawy mieć z głowy: kochać kogoś i być kochanym, i wtedy można zabrać się do życia. Wszystko jest temu niespełnieniu podporządkowane i męczy nas ono póki jesteśmy sami, niespełnieni, nie mamy tej drugiej połówki. Póki nie ma spełnienia duchowego całe życie jest na niby i mamy tego świadomość albo co najmniej podświadomość. Pojawienie się drugiego człowieka w życiu sprawia, że można się już nie spinać, nie udowadniać, nie grać, wejść w te relacje, będąc sobą.
Często rozgrzewam się gdzie indziej, pozadomowo, więc nie jest to związek idealny.
Osobiście najwygodniej byłoby dla mnie może osiągnąć tak silny duchowy kontakt, aby równocześnie móc pozostać parą ludzi absolutnie wolnych i nie być od siebie w żaden sposób zależny. Tak ze gdyby M zniknął niczego by to nie zmieniło, ponieważ ani ja nie byłbym zależny od jego fizycznej obecności, ani on od mojej.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mądrości i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to moje idealne życie

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    zwiazek idealny taki chyba nie istnieje, jest raczej tylko sztuka kompromisu…

Dodaj komentarz