(zbyt?) surowo i kategorycznie o Ameryce

W Europie ludzie porozumiewają się między sobą w każdym języku. Tutaj czuje się jakbym miał do czynienia z półanalfabetami albo co najmniej osobami niedouczonymi. Ale to Ameryka. Wielu kończy niezłą szkołę, jedną z najlepszych w USA, mają niezłe mózgi, są pracowici, uczą się wszystkiego, co się im przekazuje i o wiele więcej, gdy uważają że przekazano jej zbyt mało.
Ale w Ameryce nikt nie motywuje ludzi do poznawania innych języków, ani rodzice, ani szkoły, ani uniwersytet, ani potrzeba ani bodziec wynikające z zewnętrznego świata, bo jeśli coś nie było przetłumaczone na angielski to znaczyło, że nie było i nie jest ważne. Skupiona na sobie, zarozumiała w swojej wielkości i sile, traktująca świat wokół jako opóźniony i nienadążający za postępem, Ameryka – chorobliwie amerykocentryczna.
I naród choć wywodzący się poprzez pradziadków w większości z Europy traktuje Stary Kontynent dokładnie tak jak traktuje się stare pożółkle zdjęcia z rodzinnych albumów, albo fotografie z wycieczki do skansenu.
Nie znoszę u Amerykanów, kiedy pozwala się im publicznie kajać, czy to na łamach gazety, czy w telewizji bo to bardzo naiwne w ich mentalności. Amerykanie uwielbiaja odupienie. Wystarczy, że jakiś łajdak publicznie się upokorzy, posypie głowę popiołem, będzie płakał, przeprosi, przyzna się do błędu, powie przy tym jakąś formułkę o niedoskonałości człowieka, o opętaniu przez diabła, o pragnieniu naprawienia krzywd i takie tam inne dyrdymały a zaraz stanie się jednym z nich. Amerykanie uwielbiają, gdy ktoś ważny, najlepiej ktoś z pierwszych stron gazet, jest dokładnie tak samo niedoskonały jak oni sami. Przez tę niedoskonałość staje się natychmiast godny przebaczenia.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mądrości, podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to (zbyt?) surowo i kategorycznie o Ameryce

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    amerykanie to taka szczegolna nacja… mozna napisac o nich wiele tylko czy warto…

  2. Nieznane's awatar whyme pisze:

    W Polsce F-16 są! I to nowiutkie, niedawno co kupione od ukochanych Amerykanów.
    A fanem Twoim (i biżuteri) mogę zostać, tyle że w ciemno to ja nie mogę się zakochać! 🙂

  3. Nieznane's awatar saber-->whyme pisze:

    a kto mowi o zakochiwaniu sie w ciemno, sam tego nigdy nie robie, musze najpierw wybadac kandydata
    chcesz na mail czy profil?

  4. Nieznane's awatar whyme -> saber pisze:

    Dobrze prześwietlony kandydat to podstawa. Preferuję spotkania osobiste.

  5. Nieznane's awatar vanilasta pisze:

    A ja jeszcze tydzien i opuszczam Ameryke po niemal miesiecznym pobycie. Do domu chce juz od ponad miesiaca 😉

    P.S jak sie mnie ktos zapyta w Polsce „how are you”, to zaczne krzyczec.

    buziaki i trzymaj sie tam mocno, nie daj sie chwilom i wiedz czego ci do szczescia potrzeba 🙂

  6. Nieznane's awatar saber--> whyme pisze:

    to jak jak…

Dodaj komentarz