W Europie ludzie porozumiewają się między sobą w każdym języku. Tutaj czuje się jakbym miał do czynienia z półanalfabetami albo co najmniej osobami niedouczonymi. Ale to Ameryka. Wielu kończy niezłą szkołę, jedną z najlepszych w USA, mają niezłe mózgi, są pracowici, uczą się wszystkiego, co się im przekazuje i o wiele więcej, gdy uważają że przekazano jej zbyt mało.
Ale w Ameryce nikt nie motywuje ludzi do poznawania innych języków, ani rodzice, ani szkoły, ani uniwersytet, ani potrzeba ani bodziec wynikające z zewnętrznego świata, bo jeśli coś nie było przetłumaczone na angielski to znaczyło, że nie było i nie jest ważne. Skupiona na sobie, zarozumiała w swojej wielkości i sile, traktująca świat wokół jako opóźniony i nienadążający za postępem, Ameryka – chorobliwie amerykocentryczna.
I naród choć wywodzący się poprzez pradziadków w większości z Europy traktuje Stary Kontynent dokładnie tak jak traktuje się stare pożółkle zdjęcia z rodzinnych albumów, albo fotografie z wycieczki do skansenu.
Nie znoszę u Amerykanów, kiedy pozwala się im publicznie kajać, czy to na łamach gazety, czy w telewizji bo to bardzo naiwne w ich mentalności. Amerykanie uwielbiaja odupienie. Wystarczy, że jakiś łajdak publicznie się upokorzy, posypie głowę popiołem, będzie płakał, przeprosi, przyzna się do błędu, powie przy tym jakąś formułkę o niedoskonałości człowieka, o opętaniu przez diabła, o pragnieniu naprawienia krzywd i takie tam inne dyrdymały a zaraz stanie się jednym z nich. Amerykanie uwielbiają, gdy ktoś ważny, najlepiej ktoś z pierwszych stron gazet, jest dokładnie tak samo niedoskonały jak oni sami. Przez tę niedoskonałość staje się natychmiast godny przebaczenia.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

amerykanie to taka szczegolna nacja… mozna napisac o nich wiele tylko czy warto…
W Polsce F-16 są! I to nowiutkie, niedawno co kupione od ukochanych Amerykanów.
A fanem Twoim (i biżuteri) mogę zostać, tyle że w ciemno to ja nie mogę się zakochać! 🙂
a kto mowi o zakochiwaniu sie w ciemno, sam tego nigdy nie robie, musze najpierw wybadac kandydata
chcesz na mail czy profil?
Dobrze prześwietlony kandydat to podstawa. Preferuję spotkania osobiste.
A ja jeszcze tydzien i opuszczam Ameryke po niemal miesiecznym pobycie. Do domu chce juz od ponad miesiaca 😉
P.S jak sie mnie ktos zapyta w Polsce „how are you”, to zaczne krzyczec.
buziaki i trzymaj sie tam mocno, nie daj sie chwilom i wiedz czego ci do szczescia potrzeba 🙂
to jak jak…