W drodze powrotnej do Europy zatrzymaliśmy się na 2 dni w Mieście Aniołów Całkiem przypadkiem nasz Hotel w West Hollywood znajdował się dwie ulice od branżowych barów i lokali drażniąc nasze zmysły i określając sposób spędzania obu wieczorów.
Na śniadaniu w restauracji hotelu London spotkaliśmy Mike Tysona i to akurat w dniu walki Adamka z Kliczką. Gdyby nie charakterystyczny tatuaż na twarzy, w ogóle nie domyśliłbym się, że to on. Wieczorem odbywał się Tydzień Mody w Beverly Hills, który spędził całą zgraję wychudzonych i nienaturalnie wyglądających podrasowanych plastycznie kobiet i mężczyzn, którzy okupowali wszystkie butiki na Rodeo Drive.
Przyglądając się temu cyrkowi potwierdziłem tylko swoje zdanie, że w obecnych czasach musimy osiągać sukcesy na coraz większych obszarach, żeby ze spokojnym sumieniem móc powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi. Trzeba być brutalnym, żeby dotrzeć do tego miejsca, do którego chce się dojść. To odpowiedz na czasy, w których nie ma miejsca na przegrywanie. Dziś nie wolno przyznawać się do porażek, błędów, do tego że coś nie wyszło.
Nigdy się nie jest non stop on the top – to jest prawda, którą zdążyłem poznać. Bardzo intensywnie ciągnie się do góry, aż w końcu przychodzi taki moment, kiedy jest się bardzo, bardzo wysoko. Ale nie da się tam siedzieć przez cały czas, choć dla wielu to jest taka dziejowa niesprawiedliwość
Chciałbym być poetą-filozofem, żeby uchwycić ten ulotny moment, ale poetą nie jestem i nigdy nie byłem dlatego mogę tylko rypnąć sentymentalną notkę na blogu.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
podróże,
USA. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
no tak powialo faktycznie sentymentem
Jesu… przeczytalam twoja notke i mam wrazenie, ze jestem o tysiac mil od ciebie. Ze ta linia, dzielac mnie i ciebie – dwie w sumie obce sobie osoby – jest tak gruba, ze nie do ogarniecia.
Bo ja cos ostatnio przegralam, przegralam, bo stracilam 3 lata z zycia, zyjac z kims, z kim dzis juz nie jestem. A najgorsze, ze spotkalo mnie to w wieku 29 lat. Kurwa, ja chcialam zakladac z nim rodzine, a on stchorzyl. Ja, inteligentna kobieta, kiedys mega mabitna, obudzilam sie dzis w totalnym dolku, zalozylam dresy, zjadlam sniadanie i nie wiem co mam robic dalej. Dalam sie wsadzic w jakis schemat, przesiaklam nim i nie wiem, jak z niego wyjsc. Przepraszam, ze zajelam ci tyle miejsca. Ale mam potrzebe mowic, a nie mam do kogo.
nic nie przegrales, przegral on
LA 🙂 milo wspominam. Rodeo Dr 🙂 i Beverly Hills – milo bylo sie poprzechadzac, ale chyba nie na moja kieszen 🙂 Na rzut beretem od Rodeo Dr jest (boczna uliczka) dom H. Forda. Widziales? Ja bylem troche zawiedziony, ale w sumie jakim prawem!