Samorealizacja XXI wieku

W drodze powrotnej do Europy zatrzymaliśmy się na 2 dni w Mieście Aniołów Całkiem przypadkiem nasz Hotel w West Hollywood znajdował się dwie ulice od branżowych barów i lokali drażniąc nasze zmysły i określając sposób spędzania obu wieczorów.

Na śniadaniu w restauracji hotelu London spotkaliśmy Mike Tysona i to akurat w dniu walki Adamka z Kliczką. Gdyby nie charakterystyczny tatuaż na twarzy, w ogóle nie domyśliłbym się, że to on. Wieczorem odbywał się Tydzień Mody w Beverly Hills, który spędził całą zgraję wychudzonych i nienaturalnie wyglądających podrasowanych plastycznie kobiet i mężczyzn, którzy okupowali wszystkie butiki na Rodeo Drive.

Przyglądając się temu cyrkowi potwierdziłem tylko swoje zdanie, że w obecnych czasach musimy osiągać sukcesy na coraz większych obszarach, żeby ze spokojnym sumieniem móc powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi. Trzeba być brutalnym, żeby dotrzeć do tego miejsca, do którego chce się dojść. To odpowiedz na czasy, w których nie ma miejsca na przegrywanie. Dziś nie wolno przyznawać się do porażek, błędów, do tego że coś nie wyszło.
Nigdy się nie jest non stop on the top – to jest prawda, którą zdążyłem poznać. Bardzo intensywnie ciągnie się do góry, aż w końcu przychodzi taki moment, kiedy jest się bardzo, bardzo wysoko. Ale nie da się tam siedzieć przez cały czas, choć dla wielu to jest taka dziejowa niesprawiedliwość
Chciałbym być poetą-filozofem, żeby uchwycić ten ulotny moment, ale poetą nie jestem i nigdy nie byłem dlatego mogę tylko rypnąć sentymentalną notkę na blogu.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Samorealizacja XXI wieku

  1. sotion pisze:

    no tak powialo faktycznie sentymentem

  2. vanilasta pisze:

    Jesu… przeczytalam twoja notke i mam wrazenie, ze jestem o tysiac mil od ciebie. Ze ta linia, dzielac mnie i ciebie – dwie w sumie obce sobie osoby – jest tak gruba, ze nie do ogarniecia.
    Bo ja cos ostatnio przegralam, przegralam, bo stracilam 3 lata z zycia, zyjac z kims, z kim dzis juz nie jestem. A najgorsze, ze spotkalo mnie to w wieku 29 lat. Kurwa, ja chcialam zakladac z nim rodzine, a on stchorzyl. Ja, inteligentna kobieta, kiedys mega mabitna, obudzilam sie dzis w totalnym dolku, zalozylam dresy, zjadlam sniadanie i nie wiem co mam robic dalej. Dalam sie wsadzic w jakis schemat, przesiaklam nim i nie wiem, jak z niego wyjsc. Przepraszam, ze zajelam ci tyle miejsca. Ale mam potrzebe mowic, a nie mam do kogo.

  3. saber pisze:

    nic nie przegrales, przegral on

  4. NiteCowboy pisze:

    LA 🙂 milo wspominam. Rodeo Dr 🙂 i Beverly Hills – milo bylo sie poprzechadzac, ale chyba nie na moja kieszen 🙂 Na rzut beretem od Rodeo Dr jest (boczna uliczka) dom H. Forda. Widziales? Ja bylem troche zawiedziony, ale w sumie jakim prawem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s