w drodze do krainy na O

Od dobrych kilkunastu miesięcy próbuje namówić młodszego brata żeby wpadł do nas na weekend, zadanie nie jest to łatwe, bo brat zwany w rodzinie niuńkiem jest delikatnie rzecz ujmując przez rodzinę rozpuszczony i nawet darmowy wikt i opierunek plus bilet na samolot w prezencie od starszego brata nie są wstanie przekonać go do odwiedzenia mnie w krainie Heidi choćby na kilka dni. Jeśli bilet i propozycja weekendu w Lozannie okazały się niewystarczającą zachętą wytoczyłem silniejsze działa i zaproponowałem spotkanie w Omanie, na co mój umiejący kalkulować brat przystał bardziej ochoczo. Bo grunt to wyciągnąć mocny argument…
Wyruszyliśmy wcześnie rano, dotarliśmy właśnie do Rijadu i czekamy na przesiadkę do Muscatu..
W dzieciństwie pamiętam, że zdarzało mi się grać z kuzynami w Państwa-Miasta. Stąd pamiętam, że jedynym państwem na literę O jest Oman…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to w drodze do krainy na O

  1. Nieznane's awatar sotion pisze:

    no cóż rodzina, rodzina, rodzina…

  2. Nieznane's awatar NiteCowboy pisze:

    fajnego brata ma ten Twoj brat 🙂 ale chwila… to znaczy, ze juz jestescie w trakcie podrozy? to on dolaczyl do Ciebie z Polski.?… jak sie polapaliscie ?

    PS. moze drugim razem po prostu powiedz, kogo jeszcze zaprosisz na wieczor do siebie (150 frankow) 🙂 to moze przyjedzie bez gadania 🙂 🙂 kto to wie?? 🙂 🙂 🙂

  3. Nieznane's awatar NiteCowboy pisze:

    a co to znaczy, zeby „przyjechal do Nas” ? kto to sa „Nas” ???… czy ja o czyms nie wiem ??
    are you cheating on me 🙂 LOL

  4. Nieznane's awatar saber-->sotion pisze:

    …jej sie nie wybiera

  5. Nieznane's awatar saber-->NiteCowboy pisze:

    brat dosiadl sie we Franfurcie a stamtad dalej polecielismy do Rijadu i Muscatu. Od wczoraj wieczor urzedujemy juz w Omanie…

    Nas. Nas. Chyba nie myslisz, ze taki facet jak ja jest singlem i dzieli swoje zycie tylko z kotem…

Dodaj komentarz