Kolejne dni

M czasami zachowuje się jakby żył oderwany od rzeczywistości, doprowadza mnie tym do szewskiej pasji, mam ochotę wylać wtedy z siebie całą żółć, wszystkie żale i emocje i siłą ściągnąć go na ziemię, choć on z niebywałą łatwością szybko wraca gdzieś tam w chmury, nie robiąc sobie z nic z mojego czarnowidztwa i gderania. Nie lubię siebie takiego, ale muszę być naprawdę wzburzony i stracić panowanie nad sobą żebym zrobił mu taką podłość i wszystko mu wykrzyczał. Jeśli zamienię się kiedyś w taką cholerną żonkę to się zabiję. Obecnie M kocha mnie bezgranicznie i jeszcze nosi na rękach za to że chcę zmienić coś w naszym mieszkaniu, na razie urządzamy sypialnię i salon, ale jak dotąd nie mamy spójnej wizji jak winno wyglądać 100 m2 naszej wspólnej przestrzeni. Ostatnio potajemnie zrobił dla mnie pizze ‘primo amore’ i niech ktoś mi teraz powie, że on mnie nie kocha…

V spotyka się z naszym dyrektorem. Odkąd są razem spędzamy ze sobą więcej czasu, ostatnio dołączyła do nas pochodząca z Chin A. Dawno mnie nikt tak nie rozmieszał jak ona i nie chodzi o to co mówi tylko o jej sposób bycia, kobieta wydaje się mieć totalnie w dupie co pomyślą inni, zachowuje się nieprawdopodobnie swobodnie nie wspominając jej uwielbianych przeze mnie rubasznych tekstów, którymi raz po raz karmimy się nawzajem: ‘’talk to me dirty’’, ‘’what are you wearing today’’ ‘’getting wet talking to you’’ ‘’wanna do it again with you’’ ‘’can i grab your nuts’’ – nasze codzienne rozmowy wyrwane z kontekstu wydają się mocno nie na miejscu dla osób postronnych a my pozwalamy sobie na coraz więcej, aż czasem boję się, że HR wytoczy mi sprawę o molestowanie seksualne w miejscu pracy. Ostatnio spotkaliśmy się całą czwórką w restauracji i niechcąco poruszyliśmy temat cellulitu – A stwierdziła, że go nie posiada, po czym wyrwała się zza stolika z miejsca przechodząc do unaoczniania faktycznego stanu rzeczy.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz