Hajdarabad powitał mnie, cudownie ciepłym, rozgrzanym, suchym powietrzem i słoneczną pogodą, które rozbudziły we mnie ochotę by wskoczyć od razu do basenu, ale nim z lotniska dotarłem do hotelu wygrało zmęczenie. O 18. byłem już w łóżku, na pól śnięty by obudzić się nagle o 1. w nocy i walczyć z bezsennością. Dlatego właśnie przyleciałem wcześniej, gdybym na drugi dzień miał iść do biura wyglądałbym nierześko. A tak spałem do oporu, rano zjadłem lekkie śniadanie, (po którym i tak mnie przeczyściło) zaserwowałem sobie 3 godzinny masaż w spa z ekstraktu owoców granatu, po którym oddałem się beztroskiemu lenistwu leżakując przy basenie obstawiony przekąskami i piwem donoszonymi raz po raz przez bezszelestną obsługę.W Bernie spadł dziś pierwszy tej zimy śnieg, napadało równo, całe miasto pokrył biały puch a ja w tym czasie leżę na basenie i pławie się w słońcu.
Są takie dni, kiedy uwielbiam swoją pracę, np. lecąc samolotem w wygodnym fotelu klasy biznes rozkładającym się do pozycji horyzontalnej, albo na lotnisku tuż po przylocie, kiedy kierowca w liberii z tabliczką noszącą moje imię wita mnie w hali przylotów, albo na widok pokoju w 5 gwiazdkowym hotelu w egzotycznym krańcu świata.
