zrzucanie z krzyża

Coraz lepiej dzieje się w robocie – byle tylko wytrzymać jeszcze 2 tygodnie, 10 dni w pracy, ale tylko 4 w biurze. Wczoraj przeczołgał mnie jeden VP, wziął mnie przez zaskoczenie, ale był bardzo ludzki, bo na wstępie zakomunikował, żebym nie brał tego do siebie, po prostu potrzebował spuścić z krzyża i trafiło na mnie.
Z uporem zapaleńców razem z M kreujemy naszą nową lepszą rzeczywistość i nie przestajemy uatrakcyjnić naszego życia i mieszkania, zmęczeni bylejakością i tymczasowością życia i pracy w kraju dobrobytu kupowaliśmy rzeczy na chwilę, przeto taniej i kosztem, jakości – postanowiliśmy więc to zmienić. Moja rodzina wydaje się tego nie rozumieć, obruszają się, kiedy tylko dowiadują się, że nabyłem kolejną a w ich mniemaniu zupełnie zbyteczną i niepotrzebną nową rzecz i próbują wmówić mi, że bylejakość i zaciskanie pasa jest najlepszą strategią i najlepiej zrobiłbym odkładając pieniądze na lepsze później, gdy wrócę już do Polski. Tylko czy wrócę albo czy chce zacząć żyć na emeryturze?
W końcu doczekaliśmy się naszego zamówionego zestawu wypoczynkowego. Przywieźli go kilka dni temu kiedy byłem w Warszawie. Niestety nie dane było mi się nim nacieszyć ani nawet go zobaczyć, bo okazało się, że ogromna sofa nie zmieściła się w naszym wąskim korytarzu w przedpokoju, więc panowie wnieśli i… znieśli kasując nas za tą usługę 300 franków i klnąc pod nosem pod naszym adresem. Uroki mieszkania na poddaszu ze skosami i łukami… O kupnie domu czy zamianie mieszkania na razie nie ma mowy, ale myślę że to tylko kwestia czasu i że za rok zacznie doskwierać nam nasza dzielnica i durni sąsiedzi.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „zrzucanie z krzyża

  1. ~whyme pisze:

    Mieszkanie na poddaszu. Brzmi interesująco…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s