koniec roku 2012

główną cechą mojego charakteru jest: niezmiennie potrzeba planowania i dążenie do samowystarczalności, pracowitość
cechy, których szukam u mężczyzny: zaradność, zdecydowanie, czułość, cierpliwość, uroda
cechy, których szukam u kobiety: inteligencja, zdecydowanie, uroda
co cenię najbardziej u przyjaciół: że są przy mnie nie za coś a pomimo czegoś, i że rozumieją, gdy zdarza mi się im czegoś odmówić
moja główna wada: natura tułacza, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, zblazowanie bo czasem zachowuje się jakbym widział już wszystko więc coraz trudniej jest mnie czymś zaskoczyć, seksoholizm i zakupoholizm
moje ulubione zajęcie: planowanie dalekich podróży, spełnianie marzeń, latanie samolotem, surfowanie po internecie, moja praca, pozadomowe rozgrzewające igrzyska za pieniądze, sprawianie prezentów bliskim
moje marzenie o szczęściu: brak popędu seksualnego, zobaczyć wszystko co warte jest zobaczenia, by móc spokojnie skoncentrować się na pracy
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: stagnacja, samotność, choroba, bezsilność, brutalna agresja, bycie zależnym od innych
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: życie bez M i podróży, ubezwłasnowolnienie,
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: nie chcę niczego zmieniać
kiedy kłamię: mówię po włosku, angielsku lub polsku
słowa, których nadużywam: ja pierdole
ulubieni bohaterowie literaccy: brak
ulubieni bohaterowie życia codziennego: Marco, Zero, Kristi, Laura, Renate, Lucia, Franco, Vasilka, Kateryna, Paolo i Fabien, Mauerhofer
czego nie cierpię ponad wszystko: systematyczności, czasem tego co wyprawiam, u innych braku zdecydowania, prostactwa, pozerstwa i niepotrzebnej bufonady, polskiej małostkowości i kompleksów
moja dewiza: chwytaj czas póki go jeszcze masz
dar natury, który chciałbym posiadać: płaski i owłosiony brzuch, oliwkową skórę, brak egoizmu i dumy
jak chciałbym umrzeć: jeszcze nie teraz, ale szybko i nagle
obecny stan mojego umysłu: relaks – sam w domu, na antybiotyku lecząc stan zapalny
błędy, które najłatwiej wybaczam: coraz bardziej przesuwam granicę tolerancji
największa porażka: fiasko w negocjacjach przeniesienia się do Singapuru, znajomość z P pijakiem i złodziejem

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to koniec roku 2012

  1. ~whyme's awatar ~whyme pisze:

    Uf, dobrze, że nie jestem największą porażką…

  2. ~saber's awatar ~saber pisze:

    oj nie, Ty byles wisienka na torcie roku 🙂

Dodaj komentarz