nareszcie wiosna

Odkąd podpisaliśmy nowy kontrakt z LH minęło pól roku, dlatego łącząc przyjemne z pożytecznym poleciałem na jeden dzień do Berlina, przejrzeć się wynikom i podumać trochę nad cyferkami i tabelkami oraz zastanowić się, co zrobić żeby było jeszcze lepiej.
S. ostatnim razem odwiedziła mnie w Bernie i zabrałem ją wtedy na kolację – ucztę do restauracji M. i tak ja tam ugościłem, że nie dość, że wyściskała i wycałowała mnie jak babcia wnuczka, to wróciła do Niemiec cała rozpromieniona i w skowronkach zarzekając się, że następnym razem to ona postara się specjalnie zadbać o mnie w Berlinie. Obiecała i słowa dotrzymała. Spotkaliśmy się najpierw przy kawie w hotelu Esplanade skąd pojechaliśmy do KWD na ostrygi i wino. Dzięki M. polubiłem owoce morza, ale ostrygi kojarzą mi się z obślizgłymi glutami w muszelkach, które spływają do gardła bez konieczności dokładnego ich przegryzienia, stąd do końca nie wiedziałem jak sobie z nimi poradzę i czy organizm czasem ich nie odrzuci. Zupełnie niepotrzebnie – ostrygi pierwszej świeżości spałaszowałem wszystkie i jeszcze poprosiłem o dokładkę tak mi zasmakowały.
Odkąd poznałem S. – dobrą starszą Niemkę urodzoną w Stanach – oboje bardzo przypadliśmy sobie do gustu. Bez względu na kraj, który odwiedzam zauważyłem, że ja w ogóle podobam się starszym paniom…

Zostałem na noc w Grand Esplanade w wielkim penthousie z jeszcze większym tarasem gdzie mogłem pracować i jednoczenie wylegiwać się chwytając pierwsze słoneczne dni wiosny, w niczym niezmąconym spokoju, zrelaksowany odpowiadać na maile i uczestniczyć w telekonferencjach.
c.d.n.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s