Spuszczanie się czyli myśli o niczym

Wracamy już z M do Europy po dwóch cudownie spędzonych tygodniach w Chile. Tyle wspomnień kłębi się w głowie i tyle różnych miejsc, twarzy, przygód, smaków i dźwięków. Jutro, gdy samolot wyląduje w Zurichu wrócimy do naszego domu i naszych codziennych zajęć, nudnej, powtarzalnej, szwajcarskiej rzeczywistości z jej przyziemnymi problemami, które trzeba na bieżąco rozwiązywać. To straszne, ale myślę już o następnych wyjazdach.
M. jutro leci do siebie do domu a ja dołączę do niego w Bari w piątek rano, na długi weekend.
Razem wymyślamy już następne wspólne wakacje: Katar, Oman, Kolumbia, Kostaryka, Panama, Fidżi, Hongkong…
Japonia poszła znowu w odstawkę, bo chyba bym zbankrutował…

V. jest w Amsterdamie u Alexa, co oznacza, że nie dowiem się, co wydarzyło się w biurze przez ostatnie dwa tygodnie. Jutro wieczorem może wpadnę tam na chwilę zobaczyć swoje nowe biurko, bo podczas mojej nieobecności zaszły zmiany. W mojej pracy jedyne, co jest pewne to zmiany, ciągle się reorganizujemy, przekształcamy, ulepszamy, jak szaleni kupujemy nowe firmy i włączamy je do naszych struktur. W tym roku oprócz dotychczasowych egzotycznych krajów jak Turcja i Rosja dojdą mi Emiraty a potem RPA w przyszłym roku. Nowe kraje oznaczają więcej obowiązków i więcej podróży. Świat stanie się jeszcze mniejszy.
Znajomi znowu powiedzą, że mam „dream job”.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s