Moj kolega z Chorwacji (nota bene na widok, którego oczy się cieszą a członki sztywnieją), a który za uszami ma nie mniej niż ja, dostał pracę w Luksemburgu. 3 miesiące temu Chorwacja weszła do Unii i instytucje unijne na gwałt potrzebowały prawników ze znajomością angielskiego, francuskiego i chorwackiego. R. wysłał swoje dokumenty i 2 miesiące później już tam był. Choć znam go z tej mniej chlubnej i przyzwoitej strony, wiem że zawodowo nie ma, czego mu zarzucić.
Po naszych wyczynach w „zdobywaniu” Zagrzebia i Stambułu bardzo żeśmy się polubili a w tym roku pojechaliśmy na taki sam tematyczny weekend do Gdańska. Rekordu ustanowionego w Stambule R. nie pobił, ale do domu wracał z bananem na twarzy.
Na Filipinach syf, kiła i mogiła po przejściu huraganu, cieszę się, że odwołałem ten wyjazd. W nagrodę dla zapchania dziury w kalendarzu poleciałem do Kijowa. Zimno, szaro, buro, zgniło i ni chuja po angielsku dogadać się nie idzie. Ukraińscy nowobogaccy lubują się za to w dużych terenowych autach suvach koniecznie z przyciemnianymi bocznymi szybami zapominając, że nawet najdroższe auto, ale nieumyte wygląda tragicznie.
A no i wczoraj wieczorem wygrałem mecz.

No i mnie denerwujesz. Foch.
ale czym?