Wow

Ja pie…e co za chu…y ten Eurolot, nigdy nie latam niskobudżetowymi liniami bo wiem jaki motłoch, dzicz i tałatajstwo można tam spotkać, można nazwać mnie zmanierowanym snobem, bo nie wiem jakim desperatem trzeba się okazać i jak nisko upaść, żeby dla zaoszczędzenia paru groszy chcieć męczyć się z leniwą obsługą, która wykazuje IQ na poziomie temperatury ciała i traktuje cię gorzej niż bydło pracując za karę.
Wiadomo jak to jest, chwilowo kwiatki, ptaszki i tęcza z dupy, a jak jebnie, to człowiek nie nadąża z napier…em słowotoku. A było to tak:
Bezpośrednie polaczenie Eurolotu do Wrocławia powstało żeby mnie w perspektywie wyruchać ba! najpierw miało falstart, kiedy lotnisko w Zurichu codziennie podawało błędne informacje o nieznanym nikomu locie widmo o 15.00 albo o anulowanym locie o 20.50, którego tego dnia i tak nie było w grafiku. Trzy dni przed swoim wylotem wpadłem w popłoch, kiedy zorientowałem się, że jeśli przyjadę na lotnisko a mój samolot zostanie odwołany praktycznie nie mam szans, żeby dostać się do domu tego samego dnia.

Rano odprawiłem się przez internet i pojechałem na lotnisko. Dopiero jak nadawałem bagaż dowiedziałem się, że mój samolot został odwołany z powodu technicznej usterki maszyny. Zaproponowano mi lot za ku..a 2 lub 5 dni, ewentualnie pozwolono czekać, bo może załapię się na polaczenie do Gdańska a stamtąd następnego dnia może dotrę do Zurichu. Pani przebąknęła coś, że istnieje duża szansa, że samolot odlatujący z Krakowa do Zurichu będzie leciał przez Wrocław i zdoła zabrać na pokład część pasażerów – część, bo naturalnie nie dla wszystkich chętnych starczy miejsca. Szczęście w nieszczęściu, gdy okazało się, że jestem w gronie 12 szczęśliwców, bo odprawiłem się online, więc miałem zagwarantowane miejsce w samolocie przylatującym z Krakowa. W międzyczasie sprawdziłem połączenia przez Warszawę Kopenhagę Monachium i Frankfurt i tak czy owak do Zurichu dotarłbym dopiero następnego dnia.
Ostatecznie zdecydowałem się zostać kolejną noc we Wrocławiu i właśni poszedłem zakomunikować to pani z odprawy, kiedy dowiedziałem się, że samolot z Krakowa już po nas leci. Nadałem więc bagaż, po czym poszedłem do bramki bezpieczeństwa pozostawiając za sobą cały ten rozhisteryzowany wrzeszczący tłum niezadowolonych pasażerów, którzy nie mieli tyle szczęścia co ja. W hali odlotów nie było jeszcze informacji, z którego wyjścia będzie odlatywał mój samolot, dlatego postanowiłem cierpliwie czekać 5, 10, 15, 20 minut, gdy zaczęła zbliżać się 18.00 a mojego samolotu wciąż nie było widać nawet na tabeli odlotów zdecydowałem zasięgnąć informacji od rudej pani z obsługi bramki. Usłyszałem, że przecież mój samolot został odwołany pomyślałem, więc linearnie no tak idiotka mi się trafiła. Nie zrażony odpowiedzią jakiejś głupiej cipy poszedłem do innej pani, która abrakadabra, czary magia niestety potwierdziła tą informację. Jakbym z bejsbola dostal ch..j mnie strzelił. Się wpierdoliłem lekko, dlatego rozczarowany i zły chciałem jak najszybciej odebrać swój bagaż, opuścić lotnisko i wtedy okazało się, że to wcale takie proste nie jest, bo kazali mi wyjść, ale bez bagażu i próbować odebrać go nazajutrz albo wspaniałomyślnie zaoferowali, że sami mi go przywiozą pod wskazany adres, k..a jego mać, wkrótce. Już miałem pani wyrzygać, co myślę o jej pomyśle, gdy rozległ się błogosławiony glos z nieba ogłaszający wszem i wobec, że samolot do Zurichu odleci o 18.15 – normalnie Pan jest moim pasterzem, być musi, że skończyli już produkcję amfy w piwnicach lotniska i łyżeczkami ją se do tej kawy wsypują albo z mąką mieszają że tak dobrą nowinę ogłaszają. Mam duży poziom zen, więc trudno mi było wspiąć się na wyżyny ciężkiej kurwy, na której najlepiej mi się pisze, o czym wtedy tylko pomyślałem.
Samolot przyleciał, autobus już czekał żeby przewieźć całą naszą dwunastkę na płytę lotniska i wtedy okazało się, że miejsc jest tylko 10, bo ktoś wreszcie użyl chyba kalkulatora albo może dwoje pasażerów ukryło się w kiblu w samolocie, że nie zdołali tego wcześniej policzyć. Znowu miałem szczęście, bo pozwolono mi przejść i to nie mnie odprawiono z kwitkiem. W takich momentach zwykle popuszczam, bo świat niby cały taki zły a dla mnie wtedy od razu jakby słońce zza chmur wychodzi, bo Eurolot mnie kocha. I tak z uczuciem ulgi, wiary i samozadowolenia wszedłem na pokład prawie pełnego już samolotu, który zawieźć miał mnie do domu, zająłem wygodnie miejsce w fotelu obok jakiejś na oko 50 letniej cycatej blondyny i prawie zacząłem zapominać o całej tej złej przygodzie, gdy piersiasta dziunia odwróciła się, podała mi rękę i dziwną polszczyzną zakomunikowała mi ‘Grażyna jestem’. Grażyna była z Krakowa, wracała do Zurichu gdzie mieszkała od ponad 30 lat. Strasznie dziwnie bełkotała i szybko zorientowałem się, co mogłoby tego przyczyną. W pewnym momencie po raz któryś z kolei pytając mnie o moje imię, wiek i skąd wymsknęło jej się, że strzeliła sobie dwa piwa na lotnisku w Balicach. Grażynie buzia się nie zamykała, trajkotała bez sensu i zadawała w kółko te same pytania raz po raz obejmując i czule głaszcząc moje ramię, rzucając niby mimochodem, że ładnie pachnę. Gdy zaczęli serwować zimne i gorące napoje cycatka bardzo się ucieszyła, jakby bardziej pobudzona zażyczyła sobie wody i soku pomarańczowego, a zaraz po zniknięciu wózka ze stewardesami wyciągnęła napoczętą butelkę żubrówki. Powiedziałem, żeby tego nie robiła, ale było już za późno, wódeczka chlupnęła do obu szklaneczek. Graża zaproponowała mi kielonka i nie przeszkadzało jej nawet to, że piłem kawę – kto powiedział że kawy nie można pić z alkoholem.
Średnio podobała mi się szopka, jaką zaczęła odstawiać ta pani, widząc moją zniesmaczoną minę zaczęła częstować alkoholem siedzących wokół niej współpasażerów, jednego pryz okazji niechcąco niezdarnie polała próbując zaoferować mu darmowego karniaka. Cyrk trwał w najlepsze przy całkowitemu przyzwoleniu personelu poglądowego, który wolał poświęcać się opier…iu i innemu wellness. Gdy Graża po raz kolejny zaczęła wtulać się w moje ramię i wkładać mi język do ucha odepchnąłem ją a ona wylała na siebie całą zawartość kubka, za co dostało się też i mnie, bo przecież siedziałem obok. Mój fotel był mokry tak samo jak moje nogawki, poprosiłem grzecznie stewardesę żeby przyniosła nam serwetek, bo mojej współpasażerce zdarzył się wypadek. Cipa nie załapała albo i nie chciała zrozumieć aluzji i wciąż udawała, że wszystko jest w najlepszym porządku, choć waliło wokół nas wódą jak z monopolowego. Pilot wreszcie ogłosił, że zaczynamy obniżać lot i za niecałe 20 minut wylądujemy w Zurichu. Grażyna wydawała się bardzo niepocieszona, usłyszałem że powinienem się zrelaksować i wyluzować i że ona chyba wie jak mi w tym pomóc. No i kiedy w całej kabinie wyłączyli wszystkie światła i zaczęliśmy lądowanie cycata parówa jednym gwałtownym ruchem rozpięła mi rozporek próbując dobrać się jak mniemam do mojego wacka. Wyskoczyłem z fotela jak poparzony, mój potencjał wkurwienny sięgnął zenitu a stewardessa krzyknęła każąc mi natychmiast usiąść. Gdy wylądowaliśmy zapytałem, wprost co zamierza zrobić z tą pijaną pizdą. Nie bardzo wiedziała co niby miałby zrobić z tą panią, która w międzyczasie przysnęła, więc zaproponowałem, że ja jej pokażę pokarze co się robi w takiej sytuacji i kazałem wezwać policję. Mam totalnie w dupie czy Eurolot odda mi te 70 franków za bilet, ale mam nadzieję że ta linia niedługo padnie z hukiem, żeby takie wulgarne pijane parówy jak Grażyna musiały napir…lać do Szwajcarii rozklekotanym, często ulegającym wypadkom, dalekobieżnym autobusem PKS.
Na cala ta sytuację, ze zbyt wysokim ciśnieniem, ale z dbałością o styl jestem za słaby merytorycznie, nawet żeby napisać zwykł reklamacje. Ten brak zdecydowania utrudnia mi zogniskowanie wzbierającej kurwicy, a nikt nie lubi wkurwiać się po łebkach, niech zostanie wiec owiana tajemnicą, spowita mgłą, spoczywająca w sejfie na dnie oceanu, na nieodkrytej jeszcze planecie w odległej galaktyce w zupełnie innym wymiarze…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wow

  1. ~whyme pisze:

    BOSKIE! Ja też latam Euro, na krajówkach, ale żadna Graża jeszcze mnie nie przyatakowała… Może gdyby obok nie siedziała „Graża”, zareagowałbyś inaczej?

    • ~saber pisze:

      nie wiem jakbym zareagowal gdyby obok nie siedziała „Graża”, ale wiem jak zareagowlabym gdybys siedzial Ty, ale Ty to wiesz ja to wiem ale czy musimy demoralizowac pozostalych czytelnikow tego bloga;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s