Perth

Pierwszego wieczoru po przylocie do Kuala Lumpur nie było mi nic, powiedziałbym nawet, że było ze mną bardzo dobrze, tryskałem humorem i energią, znalazłem w sobie niespożyte pokłady sił witalnych by do późna w nocy grać wyczerpujący mecz towarzyski a spałem po nim do samego rana.

Za to wczoraj, choć podwójnie intensywnie próbowałem się zmęczyć przed pójściem spać, to nie dałem rady. Od pierwszej do piątej rano, gdy zadzwonił budzik przekładałem się tylko z boku na bok, czytałem pomponika, układałem w myślach plan prezentacji na konferencje, nawet szybko mecz rozegrałem i nic.
Na lotnisko wyjechałem skoro świt, zbyt zmęczony, żeby zastanawiać się czy dobrze zrobiłem kupując tani bilet Malaysia Airlines, o których obecnie mówi się głównie w kontekście znikających samolotów. Czekając na boarding czułem jak miękną mi kolana i jak bardzo muszę walczyć żeby nie zasnąć na stojąco. Będąc już w samolocie do Perth nie zdążyłem nawet doczekać startu i od razu poszedłem w kimono.

Miasto wydaje się małe, wszystko jakby skondensowane, w BCD naliczyłem aż 3 wieżowce a na ulicach po 17 widać tylko pustki. Może tylko na razie takie pierwsze wrażenie, bo przecież przyleciałem w niedzielę wielkanocną. Czuję się trochę jak w Hobart – nijako i wszędzie daleko.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australia, podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s