Poranna lektura na hotelowym tarasie

W necie znalazłem przedruk tekstu Z. Wojtasińskiego…

Psychoterapeuci ostrzegają przed nowym schorzeniem, które atakuje ludzi ambitnych, pragnących zrobić karierę, poświęcających się dla innych i całkowicie oddanych wykonywanej pracy. Ponieważ nie wszyscy wytrzymują tak duże obciążenie, niektórzy zaczynają szukać pomocy u specjalistów. Inni mają poważne kłopoty ze zdrowiem, ale zdarza się, że z przepracowania umierają po pierwszym zawale serca.
Pojawił się nowy typ pacjentów: ludzi załamanych psychicznie, którzy po latach ogromnego zaangażowania w pracy, stali się psychicznymi kalekami, całkowicie biernymi i sfrustrowanymi. To są ci, którzy mieli szczęście, że wcześniej nie wykończył ich rozległy zawał serca.
Mechanizmy tego są już dość dobrze poznane. Według psychoanalityków, ofiary syndromu wypalenia wykazują swego rodzaju agresję, ale zamiast na zewnątrz jest ona ukierunkowana do wewnątrz. Maltretują zarówno swą psychikę, jak i ciało. Doprowadzają do zmian psychosomatycznych, których objawem są m. in. wrzody przewodu pokarmowego, a także niedokrwienna choroba serca, która może doprowadzić do zawału serca. Niektórzy pracoholicy sądzą, że są jeszcze na tyle młodzi, że atak serca im nie grozi. Nie chodzą do lekarza, nie poddają się rutynowym badaniom diagnostycznym. Nie wiedzą, że już mają nadciśnienie tętnicze, zbyt duży poziom cholesterolu i zaawansowaną chorobę niedokrwienną serca. Wypisz wymaluj ja. Badań sobie nie robię od lat, bo nie chce żeby znaleźli mi raka albo innej nieuleczalnej choroby. A przed 50tką i tak planuje strzelić sobie w głowę, bo starość jest smutna, nieatrakcyjna i samotna.
Długotrwałe stresy w miejscu pracy stopniowo i niezauważalnie doprowadzają do chronicznego stanu wyczerpania zarówno psychicznego, fizycznego, jak i emocjonalnego. Często towarzyszy mu przygnębienie, brak wiary w siebie, a także dolegliwości żołądkowe, zmęczenie i bezsenność. (…) ucieczką jest alkohol, seksoholizm albo namiętne opychanie się przez cały dzień słodyczami. No właśnie teraz wiem skąd te moje zamiłowanie do meczy.
(…)ofiarami syndromu wypalenia często są ludzie, którzy wytyczyli sobie cele i zadania, których nie sposób zrealizować albo wymagają one wyjątkowo dużego poświęcenia. Podaje też przykład ludzi, pragnących zawsze zrobić wielką karierę, którzy dochodzą nagle do wniosku, że już nic nie będą w stanie osiągnąć, a do emerytury będą tkwić w tym samym miejscu. I załamują się. Inni, chcąc tego uniknąć, jeszcze bardziej zdwajają wysiłek, aż do całkowitego wyczerpania. Do samowyniszczenia. Przeważa pogląd, że większość osób jest silnie zestresowana nie dlatego, że z poświęceniem haruje dla swego przedsiębiorstwa od rana do wieczora. Przeciwnie, powodem jest poczucie, że nie są właściwie wykorzystani i mają często do czynia ze zwierzchnikami, którzy nie zasługują na szacunek, a wykonywane zadania i polecenia uważają za bezsensowne. Wielu kierowników jest przekonanych, że stres jest najlepszą metodą kierowania ludźmi. Uważają, że pracownicy muszą być pod ciągłą presją: pracować w obawie i niepokoju, wykonywać coraz ambitniejsze zadania. Tylko czy taki stres rzeczywiście komuś służy? Badania wykazują, że działa on stymulująco tylko na początku, później daje efekt wręcz odwrotny, a w końcu staje się niebezpieczny, czego dowodzi fala zachorowań na syndrom wypalenia. Wielu szefów dużych firm zachodnich zaczyna wreszcie zdawać sobie z tego sprawę. Wprowadzają zmiany w kierowaniu ludźmi, zatrudniają nawet psychoterapeutów, którzy analizują sytuację w przesiębiorstwie i starają się rozładować napięcia w stosunkach między ludźmi, m. in. poprzez indywidualne rozmowy i wprowadzenie ćwiczeń relaksujących i uelastyczniających. Trzeba nauczyć się odreagowania, śnić i marzyć, uciekać we własny świat. To trudna sztuka, ale każdy może się jej nauczyć, pod warunkiem, że zacznie nad sobą pracować. Alternatywą jest cieżka choroba, z której niezwykle trudno później się wyleczyć, albo przedwczesna śmierć.

Coraz częściej stwierdzam, że… nie daję rady, że coraz mocniej przytłacza mnie coraz więcej. Do tego przestaje widzieć jakakolwiek nadzieję. Czy jest coś gorszego?
Praca, choć wspaniale, że jest, daje coraz mniej zadowolenia i mniej satysfakcji. To minimum daję siłę potrzebną tylko do tego, by rano zwlec się z łóżka i dojść. Później przez osiem godzin wszystko przypomina dmuchanie dziurawego materaca. Zresztą wszystko w mojej firmie przypomina dmuchanie dziurawego materaca. Można. Pewnie, że można. Bez końca można.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s