Gdzieś gdzie czas stanął w miejscu

W dzieciństwie, gdy miałem 12 czy 13 lat moi rodzice zabierali nas z bratem nad jezioro do Rudna koło Sławy w woj. lubuskim. Na terenie ośrodka wypoczynkowego dzierżawili tam domek, taki drewniany, zwykły, z weranda i okiennicami, położony w lesie, bardzo blisko jeziora w którym uwielbialiśmy się kapać. Nic specjalnego, taka chatka na kurzej łapce, bez łazienki i innych luksusów, tylko 2 przestronne pokoje, bez kuchni, ale i tak wspomnienia mam stamtąd niezapomniane, rok rocznie na przestrzeni kilku lat spędziłem tam najpiękniejsze wakacje w zyciu, z rodzicami, babcia, nawet z sąsiadami. Pierwsza fascynacja, próby palenia papierosów, pierwszy kac gigant, ognisko, pieczenie kiełbasek, skoki z pomostu, stołówka, dyskoteki w barze 13, kajaki, rowery i głupoty w postaci turlania się po chodniku na czas. Nie wspomnę ile osób i twarzy przewinęło się przez to miejsce, ile emocji, śmiechu i łez towarzyszyło mi przez te kilka lat tam spędzonych.

Gdy miałem 18 lat rodzice postanowili sprzedać ten domek i pozbyć się kłopotu, bo oboje z bratem wyrośliśmy ze spędzania wakacji z nimi.

Po prawie 20 latach mój brat pojechał odwiedzić to miejsce podczas swojego urlopu. Wysłał mi zdjęcia, gdy akurat siedziałem na spotkaniu działu i zamiast słuchać prezentacji myślami bylem gdzieś zupełnie daleko, jakbym znowu miał 13 lat… Gdzieś tam czas naprawdę stanął w miejscu..

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz