Docieramy się

Ciapaty przychodzi do biura sporo wcześniej przede mną. Dziś przyjechała na rowerze, o czym zdążyła zakomunikować mi zanim spytałem jej gdzie podziały się jej buty ukradkiem oglądając jej czarne od brudu krogulce. Bo Ciapata biegała od rana po biurze na boso i wszyscy myśleli, że może nie potrafi przyzwyczaić się do chodzenia w butach, bo u siebie wszędzie pewnie chodzi boso. Mój szef zaprosił nas dziś wszystkich na lunch do miasta, dlatego przejąłem się, że planuje drałować przez miasto bez butów a na zewnątrz było tylko 10 stopni. Okazało się, że jadąc do biura na rowerze porwały się jej klapki i nie ma innych na przebranie. Chciała naprawić te zniszczone u szewca, ale szybko wybiłem jej ten pomysł z głowy, już taniej wyjdzie kupić jej nowe 2 czy nawet 3 pary niż naprawiać te kupione jak na moje oko za ok. 1 dolara.
Szybko wyszło na jaw, że nie przywiozła ze sobą zapasowej pary butów (no bo po co) no i była znowu w czarnej dupie.
Koleżanka zza biurka się nad nią zlitowała i pożyczyła jej swoje markowe kozaki – gdyby w nich uciekła do Indii za ich równowartość mogłaby wyżywić całą swoją wioskę przez kilka tygodni. Mnie chyba nie byłoby stać na taki gest, zwłaszcza jak zobaczyłem, że wciska swoją brudną girę do buta bez skarpetek. Zawsze mnie uczono że auta, żony/męża, bielizny i butów się nie pożycza..

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s