Berlin

Pierwszą noc spędziłem w Grand Westinie, podobnie do innych przyleciałem do Berlina dzień wcześniej, ale nie byłem w nastroju wpadać na znajome twarze już pierwszego wieczoru i silić się na te wszystkie sztuczne uprzejmości i niepotrzebne zawracanie dupy korpo etykietą.

Wieczorem umówiłem się na mecz, ale finał jakoś mi umknął, bo za nic nie potrafię sobie przypomnieć finiszu.

Rano szybko się ogarnąłem i przeprowadziłem do Novotelu gdzie od rana zaczęli zjeżdżać się wszyscy uczestnicy wyjazdu integracyjnego. Bez problemu otrzymałem klucze do pokoju (karta lojalnościowa Accor) co nie podobało się paru osobom, którzy na swoje musieli czekać prawie do 15. aż zacznie się doba hotelowa.
Całe popołudnie przesiedzieliśmy w hotelowym barze racząc się kolejnymi aperolami przygotowując, dla co poniektórych grunt na ostrzejsza jazdę wieczorem.

Zamówionymi wcześniej taksówkami pojechaliśmy do Friedrichshagen gdzie czekała na nas niespodzianka wieczoru – lekcje gotowania. Choć było nas spora grupa każdy miał szanse wnieść swój wkład w przygotowanie pięciodaniowej kolacji: jedni obierali, inni kroili albo siekali, inni smażyli, grillowali, przygotowywali i dekorowali talerze oraz nakrywali do stołu, jeszcze ktoś inny roznosił dania do stoików.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s