ups…gafa

Kolega z Rezidora zaprosił mnie do Zurychu na imprezę Marketplace Switzerland, wystawiało się kilkanaście sieciowych hoteli. Uczestnictwo pozwalało na zdobycie nowych kontaktów i rekomendacji, promocję firm oraz okazję do networkingu a przy okazji darmowe wino i przekąski. Przechadzałem się leniwie pomiędzy kolejnymi stoiskami zagadując to tu to tam – chleb powszedni. W pewnym momencie podeszła do mnie koleżanka z biura podróży i przedstawiła mi jakąś nieznajomą Szwajcarkę. Już miałem przygotowaną wyuczoną formułkę i kilka grzecznościowych pytań, gdy pani zapytała wprost: Pan jest z Polski? To pan robił sobie ostatnio zęby? Poleciłby mi pan jakiegoś dobrego dentystę, bo szukam… Miałem z niej potem ubaw do końca wieczoru, prawie…

Pod koniec zostaliśmy tylko my i paru dyrektorów sprzedaży. Pomimo późnej pory humor mi dopisywał, bo na dodatek wygrałem weekendowy pobyt w Rydze. Nie wiem jak to się stało, ale rozmawiając, lekko opierałem się o koktajlowy stolik i w pewnym momencie zbytnio gestykulując uderzyłem dłonią o butelkę wody, która chlusnęła wprost na elegancko ubranego pana dyrektora zalewając go od koszuli po spodnie a najbardziej na wysokości rozporka i kolan. Zachował zimną krew i poszedł doprowadzić się do porządku, podczas gdy ja próbowałem szczerze go przeprosić, jednocześnie walcząc ze sobą by nie wybuchnąć gromkim śmiechem.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s