Teraz już wiem

Do niektórych wniosków dochodzi się miesiącami albo i dłużej, mnie zajęło to kilka tygodni podczas, których dużo myślałem, analizowałem i planowałem. Rozpisałem sobie  na nowo wszystkie za i przeciw, co dzień wracałem też do dawno napisanej notki próbując określić zdrowo rozsądkowy punkt odniesienia. I codziennie, niezmiennie dochodziłem do tych samych wniosków…

Pieniądze to nie wszystko. Zresztą dostałem obiecany bonus w podzięce za cały szajs, z którym musiałem się zmagać przez ostatnie kilka miesięcy i mam teraz ekstra środki, których nie planowałem. Przestaję rozwijać się zawodowo, niczego nowego się nie uczę, z piedestału spadłem do poziomu transakcji, ciągle zajmuje się „gaszeniem pożarów”, prawie w ogóle już nie podróżuję, bo nie ma pieniędzy, z nikim się nie spotykam, bo po co, jakakolwiek inicjatywa z mojej strony jest duszona w zarodku. Międzynarodowa firma sypie się kawałek po kawałku a moje stanowisko z dnia na dzień staje się coraz mniej istotne, że aż wręcz niepotrzebne. Mój szef jest niereformowalnym cholerykiem i pracoholikiem, przy tym jest gburowaty, wymagający i zawsze musi o wszystkim wiedzieć. Nie mam ochoty dłużej tolerować jego humorów, menstruacji i dziwnych wahań zachowan. Projekty, którymi tak często mydlono mi oczy przestały być ważne, zastąpiono je innymi, bardziej ważnymi a mnie rzucono jakieś ochłapy, byleby czymś mnie zająć.

Nie mam nikomu za złe, że tak się dzieje, nie jestem zły ani na szefa ani na firmę, w końcu ten moment musiał kiedyś nadejść. Pękła bańka mydlana, skończyły się puch i piana, słodko pierdząca rzeczywistość, lukier z brokatem, moje eldorado – przykręcono kurek. W porządku. Dzięki temu łatwiej podjąłem decyzje.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s