W drodze do Londynu

Kiedy jeszcze K. pracowała w Warszawie widywaliśmy się stosunkowo często. Odkąd Accenture wysłało ja do Bristolu ponad pól roku temu widzieliśmy się raptem dwa razy: w Warszawie i Reykjaviku. Umówiliśmy się, że spotkamy się jeszcze przed świętami stąd mój wyjazd dziś do Londynu.

Mój szef ostatnio jakby złagodniał, stał się bardziej ludzki, do tego stopnia, że ostatnio miałem ochotę powiedzieć mu, że w lutym składam wypowiedzenie i lecę do Nowej Zelandii. Wszystko to dzieje się na fali aktualnych wydarzeń w naszym biurze, odeszło już kilka osób, kilka dni temu wypowiedzenie złożyło kolejne 2 osoby, wszyscy prócz mnie i Angeli wyrazili chęć zmiany działu i poprosili o zgodę na udział w wewnętrznych rekrutacjach. L. podczas oceny rocznej głośno wyraził swoje zadowolenie, że przy nim zostaję. Zapytał tylko, czy i ja planuję prosić go o zgodę na aplikowanie wewnątrz firmy , na co z godnie z prawdą odpowiedziałem, że nie. Zapomniał zapytać mnie czy planuję zostać….

Moje plany edukacyjno-podróżnicze nabrały konkretnych kształtów. Mam już opłacone dwa kursy językowe, wynajęte mieszkanie w Niemczech, opłacone przeloty i hotele. W szczegóły swojego planu wprowadziłem M., który przyjął go całkiem entuzjastycznie zwłaszcza, gdy zaproponowałem mu odwiedzenie mnie w Mannheim i w Wiedniu a potem wspólnych wakacji w San Francisco i na Maui, wiec, co się miał nie zgodzić?

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s