Manila

W Manili było ciepło przyjemnie przynajmniej, kiedy wychodziłem ze zmrożonej klimatyzacją hali przylotów. Mój kierowca odnalazł się po kilkunastu minutach, musiałem wyjść na zewnątrz żeby znaleźć go czekającego z tabliczką z moim imieniem. W milczeniu zawiózł mnie do Sofitelu w Pasay. Miesiąc temu mieszkał tu Obama biorący udział w konferencji APAC. Przez kilka następnych dni  utrzymywała się taka sama pogoda, padało może z dwa razy w ciągu całego pobytu, dlatego właśnie grudzień i styczeń są najlepszymi miesiącami do odwiedzenia Filipin, to także czas, kiedy najwięcej par decyduje się na ślub i wesele.

Dostałem pokój na 6. piętrze z widokiem na miasto, jak zwykle magnifique, nic się tutaj nie zmieniło, dokoła tylko wszystko przystrojone noworocznymi dekoracjami i tysiącami lamp i świateł. Olśniewający bufet w Spiral skomponowany z 21 atelier cieszył oko wyglądem przypominającym francuskie boulangerie z wędlinami, serami, piekarnie pachnące przeróżnym pieczywem, między stolikami poruszała się dziewczyna na starodawnym rowerze oferując gościom poranną prasę – sielankowe obrazki.

Pojechałem do Mall of Asia największego centrum handlowego w Manili, liczyłem że zabawie tam dłużej ale po pół godzinie zorientowałam się, że nic tam po mnie, sklepów w bród, ale wszystkie oferujące jednakowa szmirę, pomiędzy nimi ulokowały się fast foody i kawiarnie, całość jednakowo w kiczowatych świąteczno-noworocznych dekoracjach.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s