Siedząc sobie na tarasie i sącząc drineczka

W Panamie zrobiło się mi o wiele cieplej, po tych kilku dniach spędzonych najpierw w Sydney a potem w Santiago stanowiło miłą odmianę nie musieć wychodzić na ulice opatulony w kilku warstwach wierzchniej odzieży. Zabrałem ze sobą jeden ciepły sweter i praktycznie od tygodnia się z nim nie rozstaję zakładając pod niego dodatkowo podkoszulkę koszulę i bluzę, ale nawet wtedy zdarza się, że szczękam zębami. Decapolis ma dobrą lokalizację, wokół mnóstwo sklepów, barów i restauracji, jest nawet kasyno i masa klubów nocnych. Olbrzymi suit na najwyższym 29. piętrze sprawił, że moje ego urosło ponad moje IQ, po czym…spadło z siłą wodospadu, bo pokój a szczególnie obie łazienki nie widział tutaj mopa przynajmniej jakiegoś czasu. Zostawiłem ten bajzel i poszedłem znieczulić się do hotelowego baru. Dwa giny z tonikiem później Panama z tarasu baru zaczęła mi się nawet podobać pomimo wiatru i nieznośnego dudnienia muzyki na żywo z okolicznych klubów i barów. Gdyby się dobrze zakręcić można by mieć tutaj raj. Niestety nie był to czas na zwiedzanie, musiałem zorganizować się na następne kilka dni, podpisywać na zaległe maile, ogarnąć się, ale obiecałem sobie, że za tydzień kiedy tu wrócę znajdę czas żeby coś więcej tutaj zobaczyć a może i doświadczyć.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s