Jutro wracamy do domu. Wieczorem poszliśmy na kolację do Hog Oyter baru, ostatni raz przed powrotem, miało być przyjemnie i luzacko, ale wyszło jak wyszło. M. napalił się na jakąś kanapkę z krabem, której teraz nie mógł znaleźć w menu ani nie potrafił dogadać się z kelnerem o jaką kanapkę mu chodzi. Włączyłem się do tej rozmowy, szczerze chciałem pomóc, ale kelner nie łapał o jakiego sandwicha nam chodziło, według niego wszystko bylo w karcie, ale M. miał rację, bo dwa dni temu obaj widzieliśmy tutaj taką jedną kanapkę z krabem. M. się nakręcił, rzucał coś pod nosem, że nie mówi po angielsku, że ja nie chcę mu pomóc, na koniec usłyszałem, że nie ma ochoty jeść byle czego i w konsekwencji mnie też się oberwało. Żeby nie było, że się nie starałem, wstałem od stolika i przeszedłem się po sali zaglądając ludziom do talerza, licząc na to że może ktoś takową właśnie zamówił… Jednak dupa. Kolację jedliśmy w ciszy, bez fajerwerków a potem pieszo i wciąż w ciszy wróciliśmy do hotelu.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
