z notatnika podróżnika

W opinii niektórych Uber i Airbnb psują rynek, ale dla wielu przeciętnych ludzi takie platformy internetowe go ubogacają, bo aplikacje mobilne zdobywają świat, sektora gospodarki współdzielenia nie da się wyeliminowac i nic tego zjawiska już nie zatrzyma. Dobrze rozumiem rozgoryczenie taksówkarzy oraz niechęć właścicieli hoteli, którzy mogą czuć dziejową niesprawiedliwość. Osobiście jestem zwolennikiem zmiany poziomu regulacji obu branży tzn. aby obie strony nie tylko konkurowały na równych zasadach, ale też płaciły podatki w Polsce.

Ludzie kochają jednak nowinki, a jeśli jeszcze mogą przy tym zaoszczędzić to zawsze znajdą się chętni żeby wypróbować takie rozwiązanie. Miejska mobilność ulega dynamicznym zmianom na całym świecie, rośnie liczba konsumentów, którzy wybierają innowacyjne, przejrzyste usługi oparte o nowe nechnologie. Kiedyś latanie samolotem było bardzo drogie i niewielu mogło sobie na to pozwolić, bilety za ocean kosztowały tysiące, ale odkąd weszły tanie linie lotnicze nagle wszyscy zaczęli latać, wszystkich na to stać a wielkie linie lotnicze musiały zmienić taktykę i zacząć konkurować innymi instrumentami, by przyciągnąć czy też raczej zatrzymać klientów.

Taksówka w Auckland z lotniska to BCD kosztuje średnio 80NZD, ale jak trafi się na korki to lekką ręką można wydać 150 i więcej. Przekonałem się o tym raz a potem plułem sobie w brodę za taką bezmyślną rozrzutność. Dlatego ostatnio wracając do domu zamówiłem Ubera i zapłaciłem niecałe 70 i byłem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Przyjechał po mnie jakiś Pakistańczyk, taki z rodzaju bardzo rozmownych. Opowiedział mi że wysłał dwójkę swoich dzieci na wakacje do Pakistanu i kiedy po feriach nie wróciły do szkoły dostał telefon z sekretariatu z zapytaniem, kiedy zamierzają wrócić na zajęcia. Był zbulwersowany że szkoła domaga się ich powrotu skoro to przecież jego dzieci, ale rozmówczyni była nieugięta, zaproponowała nawet zapłacić za bilety lotnicze, bo dzieci muszą wrócić do Nowej Zelandii. Kiedy opowiadał mi że jest z nimi w telefonicznym kontakcie i że ciągle słyszy od nich jak bardzo im się podoba w Kabulu uśmiechałem się tylko pod nosem. Z tego, co się orientuję w Nowej Zelandii nie ma prawa ziemi więc dzieci tam urodzone nie dostają automatycznie obywatelstwa, ale może czegoś nie wiem.

Korzystałem z Ubera w Warszawie i też byłem zadowolony. Miły pan zadzwonił nawet na mój szwajcarski numer, bo nie mógł mnie znaleźć i pewnie wydał więcej na tę rozmowę niż zarobił za przejazd Krucza – Sofitel.

W Kuala Lumpur taksówka na lotnisko kosztuje od 78 do 150 MYR, dlatego żeby wyszło mniej niż więcej zamówiłem Ubera. Wszystko działo sprawnie, dopóki 2 minuty przed przyjazdem kierowca anulował zlecenie, cena podskoczyła do 150 i zniknęły wszystkie dostępne auta. Bywa. Pojechałem zwykłą hotelową, za 150 bo bałem spóźnić się na samolot. Kolejnym razem braliśmy Ubera do Blueboya i wszystko byłoby w porządku gdybyśmy tylko nie musieli tłumaczyć kierowcy drogi, bo biedaczyna zupełnie nie znał miasta.

W stolicy Chile – Santiago aplikacja jest całkiem popularna ze względu na taksówkarzy, którzy przez lata oszukiwania klientów zasłużyli sobie na złe traktowanie. Problem stanowił jedynie weekend, kiedy po ulicach nie jeździł nawet jeden samochód, więc do centrum musiałem jechać zwykłą taksówką.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s