Jest dobrze, z rodziną u której się zatrzymałem praktycznie się nie widujemy. Oboje dużo pracują i albo siedzą po godzinach na dyżurach albo znikają gdzieś na całe godziny odwiedzając swoich znajomych. Na początku trochę mi ta ich nieobecność i zarazem niedostępność przeszkadzała, nie określili bowiem żadnych reguł jak mam przez tych następnych parę tygodni z nimi egzystować. Mało przydatny okazał się Gaston, który głównie siedzi zamknięty w swoim pokoju, przegląda rzeczy na internecie, uczy się albo nawet onanizuje. Zaproponowałem mu wspólne wyjście wieczorem, ale wybrał naukę… Może to i dobrze bo jako towarzysz do odkrywania smaczków Bolonii raczej mało się nadaje: nie pije wina, w ogóle alkoholu, jest wegetarianinem, w dodatku typowym mrukiem, który mało co ma do powiedzenia i gdyby jeszcze tego było mało jest mało urodziwy, więc Bolonię poznaję sam, tudzież poprzez lokalny koloryt, który może nie najinteligentniejszy, ale za to optycznie smakowity.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.