Bolonia 48 godzin

Po bardzo udanym wspólnie spędzonym długim weekendzie w Rzymie M. zaproponowała kolejny tym razem w Bolonii. W kwietniu byłem tam na kursie i bardzo miło wspominam zarówno tamten czas, jak i miasto dlatego powiedziałem spoko, jedźmy. W tzw. międzyczasie wiele się u mnie pozmieniało, niestety nie na lepsze, bo w czarnej dupie jak byłem tak jestem, nastroje zdołowania i przygnębienia zdarzają mi się regularnie, a mój M. zaczął trochę kręcić nosem, że wszędzie jeżdżę bez niego, że niepotrzebnie szastam kasą i że wziąłbym się za coś pożytecznego. Dlatego, żeby nie dolewać oliwy do ognia, wytłumaczyłem M. swoją sytuację i ostatecznie wycofałem się z październikowego wyjazdu. Zamiast mnie, miała polecieć z naszą wspólną koleżanką z liceum. Na kilka dni przed wyjazdem M. oczywiście nie byłby sobą, gdyby w ostatniej chwili nie zmienił zdania i praktycznie wypchnął mnie z domu. Szczęście, że znalazłem jeszcze tani bilet do Mediolanu a dziewczyny zaproponowały mi wspólne wynajęcie mieszkania przez airbnb. Przyjechałem pierwszy, odebrałem klucze od właściciela mieszkania, zrobiłem nam podstawowe zakupy a potem poszedłem odebrać z dworca dziewczyny. S. nie byłaby sobą gdyby nie zapoznała w samolocie jakiegoś smakowitego cherubinka, który obie panie z bananem na twarzy przywiózł do centrum Bolonii taksówką. Zaraz po ich przyjeździe poszliśmy na miasto oraz kolację okraszoną dużą ilością prosecco , martadeli, mozzareli i wina. Humory nam dopisywały, padało tylko raz i tylko przez chwilę, w drodze do domu S. wczołgała się nawet pod jakieś zaparkowane auto szukając swojej zguby, zaliczyliśmy po drodze też kilka barów a nazajutrz spaliśmy do późna by potem znowu cały dzień beztrosko chodzić po uliczkach Bolonii. Dziewczyny chciały się zrelaksować i chyba im się to udało.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz