Weekendowe Mannheim

Z R. nie widziałem się dobre dwa lata, ostatni raz spotkaliśmy się w Mannheim podczas kursu i było to na bardzo krótko. Kiedyś rozmawialiśmy ze sobą praktycznie codziennie, ale odkąd odszedłem z eB nasze drogi siłą rzeczy się rozeszły. Wysyłaliśmy sobie od czasu do czasu życzenia świąteczne albo urodzinowe, ale to nie było już to samo co kiedyś. Wypadłem z obiegu, przestałem pojawiać się na eventach, więc nie ma się co dziwić, że branża o mnie zapomniała. R. w tym czasie przeszła poważną operację, potem drugą, przez dłuższy czas była na zwolnieniu zdrowotnym – każdego z nas pochłonęły bieżące i bardziej przyziemne sprawy.

Zadzwoniłem do niej ze Szwajcarii, pożegnać się przed wyjazdem do Polski. Ucieszyła się i zaraz przekonała mnie, że koniecznie musimy się zobaczyć i najlepiej jeszcze przed wylotem. M. poleciał do Włoch a ja wsiadłem w pociąg do Mannheim, bo postanowiliśmy z R. spotkać się w pół drogi. Od ostaniej mojej wizyty w mieście otworzył się nowy Radisson z mega przytulnym i bardzo popularnym barem na dachu hotelu i tam właśnie postanowiliśmy spędzić nasz wspólny wieczór.
R. przybrała na wadze, dużo, momentami wydawała się też trochę nieobecna, jakby myślami była gdzieś indziej, daleko. Zaprosiła mnie na kolację do Doblera a ja w rewanżu opłaciłem jej hotel.
Nie jestem wstanie nawet zliczyć ile wspólnie przeszliśmy przez te 10 lat, nie zapomnę jej jak wdrażała mnie do pracy, jak cierpliwie tłumaczyła wszystkie systemy, procesy, procedury i zależności. Zjechaliśmy wspólnie praktycznie całą Europę a nasze wyjazdy służbowe zawsze należały do niezapomnianych.
Myślę że to było nasze prawdziwe pożegnanie.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s