Już ponad miesiąc minął odkąd jestem we Wrocławiu

Nawet nie wiem kiedy minął miesiąc odkąd zacząłem w Polsce nową pracę. W ogóle tego nie czuję, że mieszkam teraz we Wrocławiu, że zmieniłem centrum życia zawodowego, ciągle wydaje mi się, że za kilka dni i tak wrócę do Szwajcarii, do domu do M. Przez kilkanaście lat w ten właśnie sposób funkcjonowaliśmy, więc wcale mnie to nie dziwi, że nie potrafię się po prostu przestawić. Znajomym i przyjaciołom na pytanie jakie to uczucie wrócić do Wrocławia niezmiennie odpowiadam, że wcale nie czuję jakbym dokądś wrócił, we Wrocławiu tylko pracuję i ta sytuacja jest tymczasowa, jak długo mam tutaj pracę. Nigdzie nie wróciłem, tylko przyjechałem. Nie potrafię lepiej opisać tego uczucia. Dziś jestem we Wrocławiu, za rok mogę być w Zurychu, Amsterdamie albo Singapurze.

W pracy wciąż zdarzają się wpadki, już drugi raz w tym miesiącu padł mi komputer i na nowo musiałem instalować wszystkie programy i aplikacje. Sprawy nie ułatwia fakt, że szefową mam w Stanach, ani tym bardziej wewnętrzna polityka firmy dotycząca bezpieczeństwa i ochrony danych… Kiedyś czymś takim jak niesprawny outlook pewnie bym się stresował, że siedzę i komputer mi nie działa, ale teraz cieszyłem się z tego, że mam wolny dzień, nic nie musiałem robić, mogłem wyjść wcześniej do domu i w sumie cała sytuacja była mi po prostu na rękę.
Ktokolwiek wymyślił centralizację i outsourcing IT a tym samym likwidację lokalnych informatyków w firmie – mam nadzieję, że szlag go trafił. Wydajność pracy spadła, niezadowolenie pracowników wzrosło z powodu braku infolinii, spiętrzenie pracy, nadgodziny i mój wkurw na poziomie 11 w skali 1-10.

Zwykle po pracy wracam do mieszkania i wsiadam na rower robiąc 30-40 km nim zmęczony, ale szczęśliwy wracam do domu. W piątek było inaczej, po pracy wróciłem i walnąłem się z miejsca do łóżka, potem zrobiłem jeszcze zakupy do domu, szybkie pranie i zacząłem się pakować.
To był moja pierwsza podróż do Szwajcarii odkąd przeprowadziłem się do Polski i czuję się z tym jakoś dziwnie.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s