Stres

…towarzyszy mi od rana. Wtorek był kolejnym dniem z serii jestem w pracy i mam poczucie straconego czasu. Całe dnie  upływają mi na logowaniu ticketów, szukaniu informacji, przeklikiwaniu stron i formularzy albo na walczeniu z aplikacjami, które ponoć usprawniają całe procesy, ale pewnie dopiero jak zostanie się ekspertem w ich posługiwaniu. Do tego ostatniego daleka jeszcze droga, bo ciągle próbuje okiełznać ogół a na szczegóły nie starcza mi czasu. Odkąd wymyślili przejęcie przeze mnie obowiązków chłopaka, który odchodzi w Zurichu padł na mnie blady strach, że wrzucono mi na barki kolejne obowiązki a ja wciąż jestem w czarnej dupie ze starymi tematami. Nie minął nawet jeszcze miesiąc a ja zamiast koncertować się nad tym co miałem do tej pory opanować dostaje tylko ciągle nowe zadania i końca tego wszystkiego nie widać. Czarna rozpacz mnie ogarnia.

Wczoraj prawie 12 godzin siedziałem w biurze, po pracy poszedłem spotkać się z A., bo bardzo potrzebowałem twardego resetu. Wróciłem do domu uberem, poszedłem nawet stosunkowo wcześnie spać, bo chciałem się wyspać. Obudziłem się o 2, w całym domu nie było prądu i przez godzinę rozkminiałem czy to awaria, przerwa w dostawie a może tylko korki. Elektryk ze mnie żaden, ale gdy po 3 nad ranem na nowo pojawił się prąd wróciłem do łóżka i…. nie spałem już do rana. Zaczynam mieć coś z głową.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s