Spontaniczne decyzje

… są człowiekowi  czasami bardzo potrzebne. Jeszcze w środę wieczorem przechodziłem lekki kryzys, ale jak w piątek wszedłem do bramy budynku mieszkania gdzie juz w korytarzu czekał na mnie uśmiechnięty M wiedziałem, że była to najwłaściwsza decyzja. Usiedliśmy w sofie, na wprost ściany ze zdjęciami z naszych podróży, nalaliśmy sobie po szklaneczce Taliskera, po czym jak za starych dobrych czasów opowiadaliśmy sobie jak minął nam cały tydzień. Wróciła magia, której tak bardzo mi brakowało, praca i stres zostały gdzieś daleko za mną, nie liczyło się dla mnie wtedy nic prócz nas.

Grubo po pierwszej położyliśmy się do łóżka, spałem smacznie jak zabity aż nie obudził mnie donośny budzik w telefonie. Wyczłapałem się łóżka, poszedłem zrobić nam kawy, którą później jak prawdziwie kochający mąż przyniosłem nam do łóżka. Sobota była leniwa, pojechałem na śniadanie do B, która od tygodnia mieszkała w nowym mieszkaniu w Ittigen. Było wspólne gotowanie, prosecco, ploty, nawet na zakupy daliśmy radę wyskoczyć a na koniec zdecydowaliśmy polecić razem w październiku do Namibii.

Lekkie jakby nieśmiałe promienie wiosennego słońca wychodzące zza ciemnych chmur, delikatny wiatr, bujna, soczysta, żywo zielona roślinność, grube opasłe ślimaki przechadzające się leniwie  na mokrym asfalcie, głośny śpiew ptaków za oknem w drodze na przystanek podmiejskiej kolejki – wszystko zdawało się być wyjątkowe tego dnia. Cieszyłem się jak dziecko, że jest sobota, że jestem z dala od pracy, w Szwajcarii i że jest tak cudownie pięknie.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, Szwajcaria i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s